Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 lipca 2016

Woda owocowa - zdrowia nam doda

W sklepach można kupić wiele smakowych wód pseudo owocowych. Niestety te gotowe mają dużą zawartość cukru oraz sporo konserwantów.
Co zatem w zamian?

Na upalne dni idealne są wody owocowe. Wystarczy do dzbanka lub dużego szklanego słoja wrzucić ulubione owoce, kilka listków ziół - np orzeźwiającej mięty, rozmarynu czy melisy, kwiatów rumianku, zalać to wszystko niegazowaną wodą mineralną, albo przegotowaną i wystudzoną zwykłą wodą i wstawić do lodówki. W upalny dzień można dodać też kilka kostek lodu.
Tak przygotowana woda nie tylko orzeźwia i gasi pragnienie, ale jest bogata w witaminy, oraz mikro i makro elementy.
Wody owocowo smakowe przygotowane w domu są też dużo smaczniejsze, niż te kupne. Można wzbogacić je o ulubione smaki.
Ja bardzo lubię te z arbuzem, cytryną i miętą (na zdjęciu w mojej wodzie są jeszcze nektarynki). Ale pozwalam sobie i na inne szaleństwa, jak limonka, ogórek i mięta. Albo w sezonie truskawki z limonką lub cytryną i melisą.
Idealne na upały są wody z owocami malin, jagodami, porzeczkami czy agrestem. Do takich wód można dodać zioła, a nawet przyprawy korzenne jak plasterki imbiru czy kilka goździków. Gruszka, jabłko, mięta i laska cynamonu z plastrami imbiru podana z kostkami lodu, jako woda smakowa cudownie gasi pragnienie latem, jak zimą podana na ciepło rozgrzewa.
Tylko od naszej inwencji zależy jak skomponujemy naszą zdrową wodę.
Można jej pić dużo, ale aby dobrze gasiła pragnienie warto pamiętać, by pić ją małymi łykami i powoli. Wtedy dobrze nawodnimy organizm i skorzystamy z dobrodziejstw zawartych w owocach minerałów i witamin.
W sprzedaży są teraz dostępne specjalne bidony, z wkładem na owoce, toteż butelkę zimnej wody z owocami można zabrać na spacer, do pracy, na wycieczkę, rowerowe szaleństwo.
Na zdjęciach moja wersja wody z arbuzem, cytryną, melisą, miętą i nektarynką. Oraz kilka inspiracji znalezionych w internecie.


foodwithpassionbydominika.blogspot.com


sekrety-zdrowia.org


lifemanagerka.pl

środa, 25 maja 2016

Rzodkiewka kiszona

Nie od dziś wiadomo, że kiszenie to jeden z najlepszy, a przy tym najzdrowszych sposobów na przechowywanie żywności.
Przy tym tak przetworzone produkty są bogactwem witamin i minerałów. Zwłaszcza witaminy C, B6, B12, PP a nawet witaminy A, których ilość w kiszonkach zwiększa się aż dwukrotnie. Są też bogate w sód, potas, magnez i żelazo. Poza tym takie dania to naturalny probiotyk, który zwiększa odporność organizmu. Poprawiają także przyswajanie żelaza. Do tego są lekkostrawne i pomagają oczyścić organizm z toksyn.
Mają jeszcze jedną zaletę, a mianowicie, są nisko kaloryczne.
Kisić można praktycznie wszystko, nie tylko kapustę i ogórki, ale także inne warzywa, owoce, a nawet kasze, sery czy orzechy.

Ja dziś postanowiłam zrobić kiszone rzodkiewki. Przepisów na ten specyfik jest w internecie sporo ale uznałam, że zrobię coś po swojemu i zobaczymy co z tego wyjdzie. Oczywiście dam Wam znać.
Póki co do słoja upchałam umyte dokładnie rzodkiewki. Nie obierałam ich, wiec mają nawet koniuszki ogonków, ale i to jest zdrowe.  Do tego kilka plastrów korzenia imbiru, dwie łodyżki świeżej mięty i kilka ząbków czosnku. Całość zalałam osoloną wodą w proporcji: 1 łyżka stołowa soli na litr wody.
Rzodkiewki muszą być przykryte w wodzie, więc obciążyłam je ceramicznym krążkiem.
I odstawiłam niech się kiszą.
Już się doczekać nie mogę.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Placki warzywno fetowe

Ponieważ od jakiegoś czasu preferuję dietę w stylu wege, postanowiłam pobawić się w kuchni tym, co akurat mam. A miałam:

Marchewkę,
Cebulę
Szpinak mrożony
ser feta
ziemniaki
pieczarki
czosnek
jajka
mąkę

Wszystko w ilości jak na zdjęciu plus jedna średnia cebula, a mąki dałam tak 3 czubate łyżki. I wrzuciłam odrobinę posiekane do rozdrabniacza.
Szpinak był zamrożony ale pięknie się rozdrobnił. Do tego przyprawę autorką na bazie ziół i soli, ale jak ktoś lubi można dać ostre lub łagodniejsze przyprawy według uznania.

Potem usmażylam jak tradycyjne placki ziemniaczane.
Synek nawet zjadł z apetytem tylko zanim z talerza nie zniknęło nie pisnęłam słowa o szpinaku :)

To dość smacznee urozmaicenie tradycyjnych placków, a dla marudzących czego to nie lubią dzieciaków, dobry sposób na przemycenie różnych warzyw.