Ostatnio czasem zdarza i się sięgać po coś z kuchni według 5 przemian. Poznaję dopiero zasady i niestety czasu brakuje na większe pole do popisu przy tej kuchni. Ale dziś naszło mnie by zrobić sobie jajecznicę na śniadanie i pomyślałam, a czemu nie według 5 przemian?
Po gruntownym przekopaniu internetu nie znalazłam jednak satysfakcjonującego przepisu. Znalazłam za to tabelę produktów według grup pięciu elementów i zasadę ich przetwarzania. A ponieważ na dworze dziś upał uznałam, że warto pokusić się o pewne wychłodzenie od środka, toteż produktu starałam się maksymalnie dobrać z grupy elementu sfery wychłodzenia. Tak, wiem, jak to brzmi. :)
Zaczęłam od Ziemi, bo wolę smażyć na oliwie niż suchej patelni. Przemiana miała być więc następująca:
Ziemia - Metal - Woda - Drewno - Ogień - Ziemia
Podaję produkty w kolejności:
Ziemia: oliwa z oliwek
Metal: cebula i szczypiorek - podsmażyłam na oliwie z oliwek
Woda: sypnęłam szczyptę soli i dodałam odrobinę sosu sojowego
Drewno: skropiłam wszystko odrobiną soku z cytryny i dodałam około centymetr startego korzenia imbiru
Ogień: szczypta chili i kurkuma ( w tej kolejności bo kurkuma zalicza się do tych chłodniejszych)
Ziemia: 2 jajka i na to kilka kropel oliwy z oliwek raz jeszcze by potrawa wychładzała.
Przyznam szczerze, że smak inny od znanych mi wersji jajecznicy ale naprawdę dobry i sycący.
Chyba sobie opracuję kilka innych wariantów jajecznicowych, bo... lubie jajecznicę :D
A zamiast fotki jajecznicy, bo ta szybko została zjedzona, dodaję grafikę cyklu pięciu przemian oraz link do strony z tabelą produktów. Jak opracujecie własne wersje jajecznicy według pięciu przemian to się podzielcie w komentarzach :)
Tabele produktów 5 przemian
sobota, 4 lipca 2015
piątek, 8 maja 2015
Cieciorkowa pasta
Robię z niej kotleciki (falafele ), zagryzam jak orzeszki na słodko w miodzie i na ostro z papryką, to jeszcze wymyśliłam sobie smarowidło do pieczywa.
Jak wymyśliłam tak zrobiłam, a ja jak to ja, biorę i robię.
Podaję skład, ale proporcje są "na oko". Moje "na oko wystarczyło na dwa słoiczki po pasztetach smarowidła oraz widoczną na fotce miseczkę.
Ok. pół opakowania cieciorki sypkiej
łyżeczka czubricy (albo innej ulubionej przyprawy)
łyżeczka mielonego kminku
pół łyżeczki kurkumy
sól według uznania
1,5 łyżki stołowej musztardy (ulubionej)
1 łyżka oleju kokosowego
dobrej jakości oliwa
Cieciorkę trzeba namoczyć na ok 8 godzin (ja namaczam przed wyjściem do pracy i gotuję po powrocie). Następnie ugotować do miękkości w lekko osolonej wodzie.
Wystudzoną zmiksować blenderem wraz z resztą składników. Olej dolewać w małych ilościach, tak by uzyskać konsystencję pasztetu do smarowania. Ja dałam pół na pół z olejem kokosowym. Jeśli ktos nie jest na diecie, mozna dodać łyżkę lub dwie majonezu.
Cieciorka jest dosć sucha, więc olej ją ładnie skleja i nadaje gładkiej konsystencji.
W smaku pychotka.
W planie mam juz wersję z curry indyjskim i czosnkową z dodatkeim chili :)
wtorek, 28 kwietnia 2015
Zimny chrupnik - czyli chłodnik z chrupiącymi warzywami
Chłodnik ma być chłodny i ma być chrupiący. Takie właśnie lubię. Toteż dorzucam do nich wszystko co da się chrupać, a podstawą zawsze są rzodkiewki.
Pewnie każdy zna chłodnik litewski na bazie kefirów i botwinki. Ale chłodniki to generalnie wszelkie zupy na zimno. Andaluzyjskie Gazpacho, bałkański tarator i chłodnik litewski to najbardziej znane chłodniki, jednak odmian jest wiele. Niektóre z nich są na bazie kefirów, jogurtów czy maślanki, do których dorzucamy różne warzywa lub owoce.
Inne chłodniki jak np wspomniane gazpacho lub afrykański chłodnik dyniowo jabłkowy, to podane na zimno musy z warzyw lub owoców. I choć przyjęło się, że chłodniki to idealne potrawy na upalne dni, to jednak na upał czekać nie trzeba. Bo chłodniki są nie tylko pożywne i sycące, ale też bardzo zdrowe. Świeże, chrupiące warzywa, zioła, przyprawy nadają niepowtarzalny smak ale są niczym witaminowe bomby zdrowia.
Ja dziś zrobiłam sobie chłodnik na bazie kefiru, z dodatkiem chrupiących rzodkiewek, ogórka, selera naciowego, jajka i posiekanej kolendry. Wszystko doprawione czosnkiem, czubricą oraz mielonym kminem. Znajomi na portalu społecznościowym zaproponowali wymyślić dla niego nazwę. Póki co został Chrupnik (chłodny, zimny )
Uwielbiam też inne wersje chłodników, ale te podam przy innej okazji.
Polecam też sięgnąć po przepisy na chłodnik na podanych niżej stronach:
Smaker - chłodniki
Tarator
Puszka - chłodniki
Przepis na Zimny Chrupnik
(na duży garnek)
2 litry kefiru
2 jajka
2 ogórki zielone
1 pęczek rzodkiewek
garść posiekanej kolendry
garść posiekanego selera naciowego
3 ząbki czosnku
kmin mielony (ok. pół łyżeczki)
czubrica czerwona (ok. pół łyżeczki)
sól ziołowa do smaku
Kefir mieszamy trzepaczką z przyprawami i czosnkiem, potem dodajemy warzywa pokrojone w kostkę (ma chrupać), posiekane jajka (nie za drobno), mieszamy dodajemy zioła, mieszamy i odstawiamy do lodówki.
Taka ilość wystarczy mi na dwa dni i na kilka dań :)
Upałów może nie ma, ale po kuracji antybiotykowej (niestety trafiła mi się :( ) taki chłodnik to samo zdrowie i siła.
Życzę smacznego
Pewnie każdy zna chłodnik litewski na bazie kefirów i botwinki. Ale chłodniki to generalnie wszelkie zupy na zimno. Andaluzyjskie Gazpacho, bałkański tarator i chłodnik litewski to najbardziej znane chłodniki, jednak odmian jest wiele. Niektóre z nich są na bazie kefirów, jogurtów czy maślanki, do których dorzucamy różne warzywa lub owoce.
Inne chłodniki jak np wspomniane gazpacho lub afrykański chłodnik dyniowo jabłkowy, to podane na zimno musy z warzyw lub owoców. I choć przyjęło się, że chłodniki to idealne potrawy na upalne dni, to jednak na upał czekać nie trzeba. Bo chłodniki są nie tylko pożywne i sycące, ale też bardzo zdrowe. Świeże, chrupiące warzywa, zioła, przyprawy nadają niepowtarzalny smak ale są niczym witaminowe bomby zdrowia.
Ja dziś zrobiłam sobie chłodnik na bazie kefiru, z dodatkiem chrupiących rzodkiewek, ogórka, selera naciowego, jajka i posiekanej kolendry. Wszystko doprawione czosnkiem, czubricą oraz mielonym kminem. Znajomi na portalu społecznościowym zaproponowali wymyślić dla niego nazwę. Póki co został Chrupnik (chłodny, zimny )
Uwielbiam też inne wersje chłodników, ale te podam przy innej okazji.
Polecam też sięgnąć po przepisy na chłodnik na podanych niżej stronach:
Smaker - chłodniki
Puszka - chłodniki
Przepis na Zimny Chrupnik
(na duży garnek)
2 litry kefiru
2 jajka
2 ogórki zielone
1 pęczek rzodkiewek
garść posiekanej kolendry
garść posiekanego selera naciowego
3 ząbki czosnku
kmin mielony (ok. pół łyżeczki)
czubrica czerwona (ok. pół łyżeczki)
sól ziołowa do smaku
Kefir mieszamy trzepaczką z przyprawami i czosnkiem, potem dodajemy warzywa pokrojone w kostkę (ma chrupać), posiekane jajka (nie za drobno), mieszamy dodajemy zioła, mieszamy i odstawiamy do lodówki.
Taka ilość wystarczy mi na dwa dni i na kilka dań :)
Upałów może nie ma, ale po kuracji antybiotykowej (niestety trafiła mi się :( ) taki chłodnik to samo zdrowie i siła.
Życzę smacznego
sobota, 18 kwietnia 2015
NALEŚNIKOWE SZALEŃSTWO
Dziś u mnie naleśniki, a do tego zaczarowane, bo nawet pierwszy mi wyszedł.
Do ciasta naleśnikowego dodałam odrobinę kakao dla koloru i smaku oraz aromatu waniliowego.
Jak zawsze smażyłam na oleju kokosowym.
Naleśniki posmarowałam cienką warstwą kremu czekoladowego a na to odrobina sera i owoce. Całość 10 minut zapiekana w piekarniku.
Przed podaniem jeszcze łyżeczka twarogu, listek mięty i słodki karmel.
Zniknęły szybko :)
Do ciasta naleśnikowego dodałam odrobinę kakao dla koloru i smaku oraz aromatu waniliowego.
Jak zawsze smażyłam na oleju kokosowym.
Naleśniki posmarowałam cienką warstwą kremu czekoladowego a na to odrobina sera i owoce. Całość 10 minut zapiekana w piekarniku.
Przed podaniem jeszcze łyżeczka twarogu, listek mięty i słodki karmel.
Zniknęły szybko :)
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Chleb wiejski ze słoneczniczkiem i czarnuszką
Oryginalny co prawda zawierał orzechy, ale ponieważ ich nie miałam, dodałam słonecznik i czarnuszkę oraz kilka ulubionych ziół, w tym czosnek niedźwiedzi i kolendrę.
Oryginalny przepis kopiuję wklejam ze strony wspomnianego bloga:
Składniki:
- 700 g mąki pszennej chlebowej (u mnie typ 650)
- 2 łyżeczki soli (plus ja dodałam też czarnuszkę i kolendrę oraz czosnek niedźwiedzi)
- 2 łyżeczki suchych drożdży
- 140 g orzechów, grubo posiekanych (u mnie słonecznik, a następnym razem pestki dyni)
- 3 łyżki zielonej pietruszki, posiekanej
- 450 ml letniej wody
- 25 g masła
Wykonanie:
Wymieszać w misce mąkę z solą, dodać masło, wymieszać; dodać drożdże, posiekane orzechy i pietruszkę, wymieszać. Dolać wodę i mieszać aż do uzyskania jednolitej masy.
Wyłożyć masę na blat oprószony mąką. Wyrabiać aż do uzyskania jednolitej i gładkiej masy (u mnie około 8 minut. Uformować kulę, ulokować w misce wysmarowanej olejem i odstawić pod przykryciem w ciepłym miejscu do podwojenia objętości.
Oprószyć bochenki odrobiną mąki; zrobić nacięcie na kształt kwadratu/prostokąta; wstawić do piekarnika i po 10 minutach obniżyć temperaturę do 190 °C. Dopiekać jeszcze około 20-25 minut aż do zarumienienia. Studzić na metalowej kratce.
Mnie chlebek bardzo smakował, do tego robi się szybko i łatwo, więc myślę, że częściej zagości u mnie
Subskrybuj:
Posty (Atom)
