Koktajle, czy jak kto woli shake'i to sycące, pożywne i bardzo zdrowe bomby witaminowe.
Do tego, jeśli użyjemy mocno dojrzałych owoców będą słodkie, a wciąż zdrowe.
U mnie od kilku dni na śniadanie, a nawet kolację króluje koktajl mleczny jedynkowy czyli:
1 pomarańcza
1 dojrzały banan
1 małe jabłko
1 szklanka mleka
Wszystko dokładnie miksuję blenderem na gładką, aksamitną masę koktajlową. Wystarcza na dwie spore szklanki koktajlowe.
Jutro w planach jeszcze dojdzie do tego jedno kiwi. Na śniadanie z mlekiem a na kolację w postaci smoothie, czyli koktajlu bez użycia mleka.
Zielone smoothie:
1 kiwi
1 szklanka miętowej, wystudzonej herbaty
1 pomarańcz
1 banan
A potem to się już zrobi wariacje na temat :)
Dziś było bananowo i słodko :)
środa, 18 lutego 2015
niedziela, 15 lutego 2015
Małpi cheb
Wybrałam jeden z licznych przepisów na necie, który z braku czasu dziś po prostu skopiuję:
(źródło: http://durszlak.pl/przepis/malpi-chleb-monkey-bread--2?c=tag&position=5&t=malpi-chleb)
SKŁADNIKI NA CIASTO:
- 1 szklanka ciepłego mleka
- 1/3 szklanki ciepłej wody
- 70 g masła
- 4 szklanki mąki pszennej
- 4 łyżeczki miodu
- 4 łyżeczki brązowego cukru
- 1/2 łyżeczki soli
- 40 g drożdży
- 1 jajko
Masło rozpuścić i przestudzić.
Ciepłe mleko połączyć z miodem i cukrem, drożdżami oraz szklanką mąki. Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do mąki dodać wyrośnięty zaczyn oraz pozostałe składniki. Wyrabiać tak długo, aż ciasto zacznie odchodzić od ręki. Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
SKŁADNIKI NA POLEWĘ:
- 1/2 kg obranych i pokrojonych w kostkę jabłek
- 10 dkg masła
- 1 szklank brązowego cukru
- 1,5 łyżeczki cynamonu
Masło rozpuścić i przestudzić. W miseczce wymieszać cukier i cynamon.
Z ciasta formować kuleczki, każdą maczać w rozpuszczonym maśle i obtaczać w cukrze z cynamonem.
Jabłka podzielić na trzy części. Jedną trzecią jabłek rozłożyć na dnie blaszki. Połowę kuleczek rozłożyć na jabłkach, posypać kolejną częścią jabłek. Na wierzch rozłożyć drugą połowę kuleczek i potem resztę jabłek.
Wierzch posmarować resztką masła, można też posypać cynamonem i cukrem. Odstawić na pół godziny w ciepłe miejsce.
.................
A zdjecie ciasta juz moje :)poniedziałek, 19 stycznia 2015
Chleb gryczany
Do tego czarnuszka i słonecznik i... chlebek znika jeszcze ciepły, więc muszę syna pogonić z kuchni.
Z podanego niżej przepisu wyszły mi dwie małe keksówki, więc jeden chlebek będzie dla rodziców. Albo i nie, bo nie wiem czy do jutra też nie zniknie.
Składniki:
0,5 kg mąki gryczanej
suche drożdże 7g (mniej więcej jedno opakowanie
4 łyżeczki cukru brązowego (pewnie może być też zwykły, ale miałam brązowy)
2 łyżeczki soli
2 łyżki oleju roślinnego
425 ml ciepłej wody1 torebka ugotowanej kaszy gryczanej z opakowań w woreczkach - ja dałam nieprażoną
1 łyżeczka czerwonej czubricy
1 łyżeczka ziaren czarnuszki
mała garść pestek słonecznika
Ugotować kaszę i odsączyć. Pozostałe składniki wymieszać dokładnie mikserem. Na końcu dodać do masy kaszę gryczaną. Przełożyć do foremek. Ja dałam tak do połowy wysokości. Odstawić na około 1 godzinę w cieple miejsce, pod przykryciem. Kiedy podwoi swoją objętość można wkładać do piekarnika.
Piec w 210 st. Cel. około 40-50 minut.
Na dno piekarnika można wstawić małą żaroodporną miseczkę z wodą lub wrzucić kilka kostek lodu, aby skórka była chrupiąca.
Mnie ten chlebek zachwycił smakiem, ale też szybkością i prostotą wykonania, toteż spokojnie można go zrobić w tygodniu, gdy nieco mniej czasu.
Ma też tę zaletę, że nie kruszy się przy krojeniu. I jest bezglutenowy.
Polecam .
Smacznego
niedziela, 21 grudnia 2014
Słońce do popicia
Zapewne w wielu domach na świątecznym stole znajdzie się kompot z suszu. O tej porze roku i przy suto zastawionym stole to idealny napój.
Ja w tym roku na święto Narodzin Słońca, czyli obchodzone przez nas Yule zrobiłam nieco inny kompot. Jak na święto Słońca przystało, jest to słoneczny napój.
Prócz suszu - morele, śliwki i daktyle dla słodyczy, dodałam pokrojone pomarańcze wraz ze skórką (lubię ich goryczkę), oraz pokrojone w grubą kostkę jabłka. Całość doprawiłam cynamonem, imbirem (świeży korzeń) oraz goździkami, kardamonem i gwiazdkami anyżu. Można dodać odrobinę cukru dla złagodzenia goryczki ze skórek pomarańczy.
Smak i aromat iście świąteczny. Smakowity na ciepło i na zimno.
Same owoce ugotowane też wybornie smakowały, a to co nie zjedzone wykorzystam potem na mus do ciasta. Póki co zamroziłam.
Ilość owoców u mnie na oko, ale na pewno były 2 jabłka i 3 pomarańcze oraz garść suszonych owoców.
Gotować trzeba na małym ogniu do miękkości owoców, a gdyby za dużo wody odparowało, można dolać i zagotować.
Ja w tym roku na święto Narodzin Słońca, czyli obchodzone przez nas Yule zrobiłam nieco inny kompot. Jak na święto Słońca przystało, jest to słoneczny napój.
Prócz suszu - morele, śliwki i daktyle dla słodyczy, dodałam pokrojone pomarańcze wraz ze skórką (lubię ich goryczkę), oraz pokrojone w grubą kostkę jabłka. Całość doprawiłam cynamonem, imbirem (świeży korzeń) oraz goździkami, kardamonem i gwiazdkami anyżu. Można dodać odrobinę cukru dla złagodzenia goryczki ze skórek pomarańczy.Smak i aromat iście świąteczny. Smakowity na ciepło i na zimno.
Same owoce ugotowane też wybornie smakowały, a to co nie zjedzone wykorzystam potem na mus do ciasta. Póki co zamroziłam.
Ilość owoców u mnie na oko, ale na pewno były 2 jabłka i 3 pomarańcze oraz garść suszonych owoców.
Gotować trzeba na małym ogniu do miękkości owoców, a gdyby za dużo wody odparowało, można dolać i zagotować.
piątek, 19 grudnia 2014
Niezły pasztet
Zrobił się u mnie niezły pasztet.
A jak?
Naszła mnie ochota na wegetariański pasztet. Poszperałam po necie za dobrym przepisem i... Zrobiłam po swojemu.
Ugotowałam po wcześniejszym namoczeniu ciecierzycę - pół opakowania. Do tego około litra bulionu warzywnego. Do gotowania wrzuciłam sporą garść suszonych grzybów. A pod koniec jeszcze garść czerwonej soczewicy.
A ponieważ w domu zostały tylko warzywa na patelnię to dodałam jeszcze opakowanie tych warzyw (u mnie z ziołami prowansalskimi).
Całość doprawiłam kuminem, czosnkiem, czubricą zieloną i kminkiem. Oczywiście sól i pieprz do smaku.
Razem z 3 jajkami i łyżeczką proszku do pieczenia zmiksowałam. Dodałam też spore trzy łyżki otrąb żytnich aby nieco zagęścić całą masę.
Dokładnie zmiksowany na gładką masę pasztet przełożyłam do foremek keksowych. Wyszły mi z tej ilości aż dwie, więc jedna trafi dziś do moich rodziców.
Piekłam całość w 180 stopniach Celcjusza około godzinę.
Jak widzicie u mnie jest to częste gotowanie na oko. Ale wychodzi.
Myślę, że taki pasztet można zrobić z tego co akurat w domu jest pod ręką.
Dziś zaczynam świętować, więc na moim stole pełnym światła ten pasztet znajdzie się na pewno obok bigosu, pasty fasolowej i ciasta makowo serowego. Niech już tylko Nowe Słońce nadejdzie.
Smacznego!
A jak?
Naszła mnie ochota na wegetariański pasztet. Poszperałam po necie za dobrym przepisem i... Zrobiłam po swojemu.
Ugotowałam po wcześniejszym namoczeniu ciecierzycę - pół opakowania. Do tego około litra bulionu warzywnego. Do gotowania wrzuciłam sporą garść suszonych grzybów. A pod koniec jeszcze garść czerwonej soczewicy.
A ponieważ w domu zostały tylko warzywa na patelnię to dodałam jeszcze opakowanie tych warzyw (u mnie z ziołami prowansalskimi).
Całość doprawiłam kuminem, czosnkiem, czubricą zieloną i kminkiem. Oczywiście sól i pieprz do smaku.
Razem z 3 jajkami i łyżeczką proszku do pieczenia zmiksowałam. Dodałam też spore trzy łyżki otrąb żytnich aby nieco zagęścić całą masę.
Dokładnie zmiksowany na gładką masę pasztet przełożyłam do foremek keksowych. Wyszły mi z tej ilości aż dwie, więc jedna trafi dziś do moich rodziców.
Piekłam całość w 180 stopniach Celcjusza około godzinę.
Jak widzicie u mnie jest to częste gotowanie na oko. Ale wychodzi.
Myślę, że taki pasztet można zrobić z tego co akurat w domu jest pod ręką.
Dziś zaczynam świętować, więc na moim stole pełnym światła ten pasztet znajdzie się na pewno obok bigosu, pasty fasolowej i ciasta makowo serowego. Niech już tylko Nowe Słońce nadejdzie.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



