W krajach wschodu ziemniaki także znalazły swoje miejsce. Jednym z nich są marokańskie placki Maakouda. Robi się je na bazie gotowanych ziemniaków, co nadaje im puszystości wewnątrz i chrupkości zewnątrz.
Placki można podawać obtaczane w mące lub w cieście naleśnikowym. Wersji smakowych też jest wiele, ale zawsze muszą być ugotowane i utłuczone ziemniaki, kolendra, czosnek.
U mnie zaś dziś wersja nieco recyklingowa, ponieważ zostało mi sporo farszu do ruskich pierogów, czyli właśnie ugotowane ziemniaki utłuczone razem z twarogiem i podsmażoną cebulką. Dodałam do tego 2 jajka, posiekany szczypiorek, czosnek (rozgnieciony), kolendrę, sól, pieprz do smaku i kilka łyżek mąki kukurydzianej, by były bardziej zwarte.
Usmażone i podane z sosem śmietanowym ze szczypiorkiem smakowały wybornie. Warto zatem ugotować więcej ziemniaków do obiadu i następnego dna przygotować pyszne placki.
Smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
sobota, 15 lutego 2020
piątek, 14 lutego 2020
Pierożki dim sum, czyli odrobina Azji w domu
Dim Sum to tradycyjne chińskie przekąski, które jada się często i chętnie. Podobne danie w Tybecie, Nepalu i Indiach znane jest jako pierożki momo, a robi się je w zasadzie tak samo jak sim sum. Zawierają różne farsze i w różny sposób się je zalepia. Mnie spodobały się takie formy sakiewek, na tyle małych by można je było zjeść na jeden kęs.
Przepisów na ciasto pierogowe też jest wiele. Ja wybrałam jeden z pierwszych, jakie znalazłam i okazał się strzałem w 10.
Cała tajemnica tkwi w tym, by ciasto było cienkie i elastyczne, a to uzyskamy zalewając mąkę gorącą wodą. Te pierożki gotuje się na parze.
Ciasto jest w zasadzie to samo, co do naszych tradycyjnych polskich pierogów, więc można jednocześnie zrobić część np ruskich, czy z owocami, a resztę na sposób azjatycki. Ja zdecydowałam się na wegetariańską wersję z warzywami i grzybami. Improwizowałam, ale wyszło znakomicie.
Ciasto:
4 szklanki mąki pszennej (w internecie są też przepisy na bezglutenowe wersje)
2 szklanki bardzo gorącej wody
2 łyżki dobrej oliwy
Jeśli chcemy mniej pierożków przepis łatwo zmniejszyć. :)
Wszystkie składniki najpierw posiekać lub mieszać łyżką, a dopiero potem dokładnie zagnieść (na początku jest gorące). Kiedy będzie gładkie i mięsiste, ale elastyczne odstawić na kilka minut. Można przykryć ściereczką aby nie wysychało.
Farsz:
2 marchewki
1 pietruszka - korzeń
1/2 opakowania grzybów mun
kilka średnich pieczarek
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
dwie garście sałaty roszponki
kiełki brokułów (lub inne) mała garstka
1 limonka
1-3 cm świeżego imbiru (zależy jak kto lubi)
sos sojowy i olej sezamowy - dodawać po trochę i próbować smak, ja wolę zdecydowane, to daję więcej
Grzyby mun zalać wrzątkiem i odstawić na około 30 minut. Jak będą miękkie posiekać drobno i wrzucić do woka. Resztę warzyw posiekać w paski lub zetrzeć na tarce na grubych oczkach. Wrzucić na rozgrzanego woka lub głęboką patelnię. Dodać przyprawy i dusić aż wszystkie zmiękną. Można dodać łyżkę masła lub oliwy i odrobinę wody. Pod koniec skropić sokiem z limonki, przemieszać i jeszcze chwilę poddusić. Farsz nie powinien mieć za wiele wody na koniec.
Zdjąć z ognia i wystudzić.
Od ciasta odkrawać kawałki, które zagnieść i uformować rulon, pociąć na kawałki. Każdy z nich dokładnie rozwałkować na bardzo cienki placek. Można też podobnie jak przy naszych pierogach rozwałkować, ale bardzo cienko i wykrawać kółka. Kółka można jeszcze rozwałkować lub w dłoniach rozciągnąć lekko. Nakładać farsz łyżeczką i sklejać jak lubimy, można w kształt podobny do naszych pierogów albo w rodzaj sakiewki. Ważne by wielkość pierożka była taka na jeden raz :D
Pierożki gotujemy na parze około 15 minut. Jeśli gotujemy w bambusowym parowarze dobrze wyłożyć go wcześniej papierem do pieczenia, w którym trzeba zrobić wykałaczką sporo dziurek.
Do pierożków można zrobić sos na bazie imbiru i sosu sojowego, ja tym razem nie miałam octu ryżowego, więc podałam z samym sosem sojowym i sosem słodko kwaśnym z chili. Obie wersje z pierożkami smakowały super.
Jeśli ktoś chce zrobić sos samemu to można taki:
5 łyżek sosu sojowego ciemnego
1/2 łyżki octu ryzowego
odrobina cukru dla zrównoważenia smaku
posiekany szczypiorek
pół łyżeczki startego imbiru.
Wszystko dokładnie wymieszać.
Smacznego.
Przepisów na ciasto pierogowe też jest wiele. Ja wybrałam jeden z pierwszych, jakie znalazłam i okazał się strzałem w 10.
Cała tajemnica tkwi w tym, by ciasto było cienkie i elastyczne, a to uzyskamy zalewając mąkę gorącą wodą. Te pierożki gotuje się na parze.
Ciasto jest w zasadzie to samo, co do naszych tradycyjnych polskich pierogów, więc można jednocześnie zrobić część np ruskich, czy z owocami, a resztę na sposób azjatycki. Ja zdecydowałam się na wegetariańską wersję z warzywami i grzybami. Improwizowałam, ale wyszło znakomicie.
Ciasto:
4 szklanki mąki pszennej (w internecie są też przepisy na bezglutenowe wersje)
2 szklanki bardzo gorącej wody
2 łyżki dobrej oliwy
Jeśli chcemy mniej pierożków przepis łatwo zmniejszyć. :)
Wszystkie składniki najpierw posiekać lub mieszać łyżką, a dopiero potem dokładnie zagnieść (na początku jest gorące). Kiedy będzie gładkie i mięsiste, ale elastyczne odstawić na kilka minut. Można przykryć ściereczką aby nie wysychało.
Farsz:
2 marchewki
1 pietruszka - korzeń
1/2 opakowania grzybów mun
kilka średnich pieczarek
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
dwie garście sałaty roszponki
kiełki brokułów (lub inne) mała garstka
1 limonka
1-3 cm świeżego imbiru (zależy jak kto lubi)
sos sojowy i olej sezamowy - dodawać po trochę i próbować smak, ja wolę zdecydowane, to daję więcej
Grzyby mun zalać wrzątkiem i odstawić na około 30 minut. Jak będą miękkie posiekać drobno i wrzucić do woka. Resztę warzyw posiekać w paski lub zetrzeć na tarce na grubych oczkach. Wrzucić na rozgrzanego woka lub głęboką patelnię. Dodać przyprawy i dusić aż wszystkie zmiękną. Można dodać łyżkę masła lub oliwy i odrobinę wody. Pod koniec skropić sokiem z limonki, przemieszać i jeszcze chwilę poddusić. Farsz nie powinien mieć za wiele wody na koniec.
Zdjąć z ognia i wystudzić.
Od ciasta odkrawać kawałki, które zagnieść i uformować rulon, pociąć na kawałki. Każdy z nich dokładnie rozwałkować na bardzo cienki placek. Można też podobnie jak przy naszych pierogach rozwałkować, ale bardzo cienko i wykrawać kółka. Kółka można jeszcze rozwałkować lub w dłoniach rozciągnąć lekko. Nakładać farsz łyżeczką i sklejać jak lubimy, można w kształt podobny do naszych pierogów albo w rodzaj sakiewki. Ważne by wielkość pierożka była taka na jeden raz :D
Pierożki gotujemy na parze około 15 minut. Jeśli gotujemy w bambusowym parowarze dobrze wyłożyć go wcześniej papierem do pieczenia, w którym trzeba zrobić wykałaczką sporo dziurek.
Do pierożków można zrobić sos na bazie imbiru i sosu sojowego, ja tym razem nie miałam octu ryżowego, więc podałam z samym sosem sojowym i sosem słodko kwaśnym z chili. Obie wersje z pierożkami smakowały super.
Jeśli ktoś chce zrobić sos samemu to można taki:
5 łyżek sosu sojowego ciemnego
1/2 łyżki octu ryzowego
odrobina cukru dla zrównoważenia smaku
posiekany szczypiorek
pół łyżeczki startego imbiru.
Wszystko dokładnie wymieszać.
Smacznego.
wtorek, 23 października 2018
Wegańska pasta do kanapek
Naszła mnie chęć na coś innego i wymyśliłam sobie pastę do kanapek.
Co potrzebne:
1 puszka odcedzonej fasoli pinto
175 gr wędzonego tofu
2 duże łyżki suszonych pomidorów
1 łyżka imbiru w zalewie (taki jak do sushi)
2 łyżki tahini
2 łyżki musztardy typu Dijon (lub innej)
3 łyżki oleju z suszonych pomidorów
pół łyżeczki gram masala
sól do smaku
Tofu pokruszyć i rozdrobnić blenederem lub w robocie kuchennym (ja robiłam w robocie kuchennym). Następnie dodać resztę składników i mielić na gładką masę. Jeśli masa będzie zbyt zbita można dodać więcej oleju z pomidorów lub musztardy dla zaostrzenia smaku.
Pasta powinna mieć dość zwartą konsystencję.
Zdjęć tym razem nie mam. Nie zdążyłam zrobić - tak się rodzina do pasty dobrała. :)
Co potrzebne:
1 puszka odcedzonej fasoli pinto
175 gr wędzonego tofu
2 duże łyżki suszonych pomidorów
1 łyżka imbiru w zalewie (taki jak do sushi)
2 łyżki tahini
2 łyżki musztardy typu Dijon (lub innej)
3 łyżki oleju z suszonych pomidorów
pół łyżeczki gram masala
sól do smaku
Tofu pokruszyć i rozdrobnić blenederem lub w robocie kuchennym (ja robiłam w robocie kuchennym). Następnie dodać resztę składników i mielić na gładką masę. Jeśli masa będzie zbyt zbita można dodać więcej oleju z pomidorów lub musztardy dla zaostrzenia smaku.
Pasta powinna mieć dość zwartą konsystencję.
Zdjęć tym razem nie mam. Nie zdążyłam zrobić - tak się rodzina do pasty dobrała. :)
poniedziałek, 30 stycznia 2017
Cieciorkowa pasta, czyli hummus na szybko

Bardzo lubię hummus, ale te kupne zwykle nie zawsze trafiają w moje gusta kulinarne. Lubię smaki wyraziste i zdecydowane, toteż czasem funduję sobie szybką pastę na śniadanie lub kolację, domowej roboty.
Tym razem szybki hummus.
W lodówce miałam puszkę cieciorki i mały słoiczek pasty z suszonych pomidorów. Do tego pikantna przyprawa autorska* i ząbek czosnku oraz trochę oleju kokosowego.
Wszystko razem zmiksowane blenderem i kolacja gotowa. Wyrazista, pikantna.
Palce lizać.
*Przyprawę zrobiłam mieszając w młynku do mielenia pieprzu: gruboziarnistą sól, pokruszone płatki suszonego czosnku, płatki chili, ziarna czarnuszki, nasiona kolendry, kozieradkę, pieprz kolorowy. Wszystko razem dokładnie wymieszane i świeżo mielone w młynku.
sobota, 2 lipca 2016
Woda owocowa - zdrowia nam doda
W sklepach można kupić wiele smakowych wód pseudo owocowych. Niestety te gotowe mają dużą zawartość cukru oraz sporo konserwantów.
Co zatem w zamian?
Na upalne dni idealne są wody owocowe. Wystarczy do dzbanka lub dużego szklanego słoja wrzucić ulubione owoce, kilka listków ziół - np orzeźwiającej mięty, rozmarynu czy melisy, kwiatów rumianku, zalać to wszystko niegazowaną wodą mineralną, albo przegotowaną i wystudzoną zwykłą wodą i wstawić do lodówki. W upalny dzień można dodać też kilka kostek lodu.
Tak przygotowana woda nie tylko orzeźwia i gasi pragnienie, ale jest bogata w witaminy, oraz mikro i makro elementy.
Wody owocowo smakowe przygotowane w domu są też dużo smaczniejsze, niż te kupne. Można wzbogacić je o ulubione smaki.
Ja bardzo lubię te z arbuzem, cytryną i miętą (na zdjęciu w mojej wodzie są jeszcze nektarynki). Ale pozwalam sobie i na inne szaleństwa, jak limonka, ogórek i mięta. Albo w sezonie truskawki z limonką lub cytryną i melisą.
Idealne na upały są wody z owocami malin, jagodami, porzeczkami czy agrestem. Do takich wód można dodać zioła, a nawet przyprawy korzenne jak plasterki imbiru czy kilka goździków. Gruszka, jabłko, mięta i laska cynamonu z plastrami imbiru podana z kostkami lodu, jako woda smakowa cudownie gasi pragnienie latem, jak zimą podana na ciepło rozgrzewa.
Tylko od naszej inwencji zależy jak skomponujemy naszą zdrową wodę.
Można jej pić dużo, ale aby dobrze gasiła pragnienie warto pamiętać, by pić ją małymi łykami i powoli. Wtedy dobrze nawodnimy organizm i skorzystamy z dobrodziejstw zawartych w owocach minerałów i witamin.
W sprzedaży są teraz dostępne specjalne bidony, z wkładem na owoce, toteż butelkę zimnej wody z owocami można zabrać na spacer, do pracy, na wycieczkę, rowerowe szaleństwo.
Na zdjęciach moja wersja wody z arbuzem, cytryną, melisą, miętą i nektarynką. Oraz kilka inspiracji znalezionych w internecie.
Co zatem w zamian?
Na upalne dni idealne są wody owocowe. Wystarczy do dzbanka lub dużego szklanego słoja wrzucić ulubione owoce, kilka listków ziół - np orzeźwiającej mięty, rozmarynu czy melisy, kwiatów rumianku, zalać to wszystko niegazowaną wodą mineralną, albo przegotowaną i wystudzoną zwykłą wodą i wstawić do lodówki. W upalny dzień można dodać też kilka kostek lodu.
Tak przygotowana woda nie tylko orzeźwia i gasi pragnienie, ale jest bogata w witaminy, oraz mikro i makro elementy.
Wody owocowo smakowe przygotowane w domu są też dużo smaczniejsze, niż te kupne. Można wzbogacić je o ulubione smaki.
Ja bardzo lubię te z arbuzem, cytryną i miętą (na zdjęciu w mojej wodzie są jeszcze nektarynki). Ale pozwalam sobie i na inne szaleństwa, jak limonka, ogórek i mięta. Albo w sezonie truskawki z limonką lub cytryną i melisą.
Idealne na upały są wody z owocami malin, jagodami, porzeczkami czy agrestem. Do takich wód można dodać zioła, a nawet przyprawy korzenne jak plasterki imbiru czy kilka goździków. Gruszka, jabłko, mięta i laska cynamonu z plastrami imbiru podana z kostkami lodu, jako woda smakowa cudownie gasi pragnienie latem, jak zimą podana na ciepło rozgrzewa.
Tylko od naszej inwencji zależy jak skomponujemy naszą zdrową wodę.
Można jej pić dużo, ale aby dobrze gasiła pragnienie warto pamiętać, by pić ją małymi łykami i powoli. Wtedy dobrze nawodnimy organizm i skorzystamy z dobrodziejstw zawartych w owocach minerałów i witamin.
W sprzedaży są teraz dostępne specjalne bidony, z wkładem na owoce, toteż butelkę zimnej wody z owocami można zabrać na spacer, do pracy, na wycieczkę, rowerowe szaleństwo.
Na zdjęciach moja wersja wody z arbuzem, cytryną, melisą, miętą i nektarynką. Oraz kilka inspiracji znalezionych w internecie.
![]() |
| foodwithpassionbydominika.blogspot.com |
![]() |
| sekrety-zdrowia.org |
![]() |
| lifemanagerka.pl |
środa, 25 maja 2016
Rzodkiewka kiszona
Nie od dziś wiadomo, że kiszenie to jeden z najlepszy, a przy tym najzdrowszych sposobów na przechowywanie żywności.Przy tym tak przetworzone produkty są bogactwem witamin i minerałów. Zwłaszcza witaminy C, B6, B12, PP a nawet witaminy A, których ilość w kiszonkach zwiększa się aż dwukrotnie. Są też bogate w sód, potas, magnez i żelazo. Poza tym takie dania to naturalny probiotyk, który zwiększa odporność organizmu. Poprawiają także przyswajanie żelaza. Do tego są lekkostrawne i pomagają oczyścić organizm z toksyn.
Mają jeszcze jedną zaletę, a mianowicie, są nisko kaloryczne.
Kisić można praktycznie wszystko, nie tylko kapustę i ogórki, ale także inne warzywa, owoce, a nawet kasze, sery czy orzechy.
Ja dziś postanowiłam zrobić kiszone rzodkiewki. Przepisów na ten specyfik jest w internecie sporo ale uznałam, że zrobię coś po swojemu i zobaczymy co z tego wyjdzie. Oczywiście dam Wam znać.
Póki co do słoja upchałam umyte dokładnie rzodkiewki. Nie obierałam ich, wiec mają nawet koniuszki ogonków, ale i to jest zdrowe. Do tego kilka plastrów korzenia imbiru, dwie łodyżki świeżej mięty i kilka ząbków czosnku. Całość zalałam osoloną wodą w proporcji: 1 łyżka stołowa soli na litr wody.
Rzodkiewki muszą być przykryte w wodzie, więc obciążyłam je ceramicznym krążkiem.
I odstawiłam niech się kiszą.
Już się doczekać nie mogę.
środa, 2 marca 2016
Thorsteinowa Impresja, czyli kasza jaglana raz jeszcze
Naszło mnie dziś na to by zrobić coś słodkiego i czekoladowego. Tradycyjne Brownie, jakoś mi nie podeszło na dziś, ale wariacja z kaszą jaglaną, czemu nie?Postanowiłam sobie samej wymyślić ciasto na cześć mego mężczyzny i tak zrobiłam
Thorsteinową Impresję.
Proporcje są tu na większą tortownicę
Składniki:
2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
4 jajka
3/4 szklanki oliwy
1/2 szklanki wody mineralnej gazowanej
3/4 szklanki mąki tortowej
1/2 szklanki cukru - w wersji zdrowotnej można użyć trzcinowego lub miodu
4 czubate łyżki stołowe kakao (nie słodkie)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 średnie jabłka
Orzechy i migdały lub bakalie, jeśli ktoś chce i lubi.
Wszystkie składniki poza jabłkami i bakaliami dokładnie zmiksować blenderem. Po zmiksowaniu można dodać garść siekanych grubo orzechów i migdałów lub bakalii. Przelać do tortownicy. Na wierzch ułożyć, lekko wciskając w ciasto, pokrojone w kostkę jabłka.
Piec w 180 st.C około 45 minut. Potem zostawić w piekarniku do ostygnięcia.
Smakuje świetnie. I inspiruje do kolejnych pomysłów z kaszą jaglaną w wersji słodko czekoladowej.:)
czwartek, 4 lutego 2016
Humus i pasta z kiszonych orzeszków
Na te ostatnie przepis podaję TUTAJ
Humus curry robi się bardzo prosto. Ugotowaną na miękko cieciorkę należy zblendować z przyprawą curry oraz innymi do smaku. Ja dodałam jeszcze kilka suszonych pomidorów. Do tego łyżkę Tahini (pasta z sezamu) i kilka łyżek oliwy - u mnie ta z pomidorów suszonych.
I śniadanie pierwsza klasa :) Z herbatą imbirową do popicia i dzień nabrał smaku.
niedziela, 8 listopada 2015
"Twarożek" z orzeszków ziemnych
Tak zwane nabiały roślinne nie są jednak tym samym, wiec i trudno w nich odnaleźć smak np. twarożku. A jednak okazało się, że można.
Podczas warsztatów wegańskich u Agaty Bielskiej miałam okazję skosztować „twarożek” z orzechów nerkowca. I było to coś pysznego, w smaku przypominało ten nasz tradycyjny z mleka.
W internecie znalazłam kilka przepisów na podobne twarożki, z tą różnicą, że większość zakwaszana była sokiem z cytryny. A „twarożek” Agaty był… Kiszony.
Tak, dobrze czytacie.
Dzięki fermentacji nie tylko zyskał smak ale i bakterie kwasu mlekowego, niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu.
Wykonanie takiej „twarożku” jest proste, choć wymaga czasu.
Ja miałam w domu orzeszki ziemne, ale można to zrobić z pestek słonecznika, orzechów nerkowca, migdałów i wielu innych orzechów.
Szklankę orzeszków namoczyłam w słoju przez noc (zalałam zimną wodą). Rano odcedziłam i zmiksowałam z kilkoma łyżkami wody. Dodałam też łyżkę płaską płatków drożdżowych ale nie są konieczne oraz odrobinę soli.
Całość zmiksowaną przetrzymałam w szczelnie zamkniętym słoiku jeszcze dobę – można krócej ale chciałam kwaśniejszy smak.
Ja miałam w domu orzeszki ziemne, ale można to zrobić z pestek słonecznika, orzechów nerkowca, migdałów i wielu innych orzechów.
Szklankę orzeszków namoczyłam w słoju przez noc (zalałam zimną wodą). Rano odcedziłam i zmiksowałam z kilkoma łyżkami wody. Dodałam też łyżkę płaską płatków drożdżowych ale nie są konieczne oraz odrobinę soli.
Całość zmiksowaną przetrzymałam w szczelnie zamkniętym słoiku jeszcze dobę – można krócej ale chciałam kwaśniejszy smak.
Dziś dodałam do tego suszone pomidory, czubricę i czosnek,
zmiksowałam raz jeszcze na pastę i zajadam ze smakiem pyszne śniadanie.
Takie pasty z orzechów można przygotować szybciej, dodając
sok z cytryny i dla smaku serowego płatki serowe. Ja zrobiłam lekko
sfermentowany. Drugą porcje zostawiam na kolację i tym razem zrobię z siekanymi
ziołami.
Taki twarożek można przechowywać w lodówce – gdzie proces
fermentacji zostanie zwolniony, ale sądzę, że jest tak dobry, iż nie przetrwa
długo.
sobota, 11 lipca 2015
Przygody z Eintopf ciąg dalszy
Cebulka i czosnek podsmażone z chili i curry, do tego pokrojona papryka, następnie pokrojony brokuł. Poddusić chwilę (mozna podlać odrobiną wody). Następnie mała puszka mleka kokosowego, pokrojony kabaczek i pomidor bez skóry.
Całość doprawiona solą i przyprawami według uznania i posypana ziarnem czarnuszki.
Dusić od 15 do 20 minut by się całkiem warzywa nie rozgotowały.
Smacznego.
Eintopf na sposób wege
Eintopf to inaczej potrawa z jednego garnka. Bardzo popularna w Niemczech. Można je skomponować z tego co akurat mamy pod ręką, a według mnie im wiecej tym lepiej. Ja dzis pokusiłam się o wariant wegetariański.
Wczoraj pewna cudowna osoba obdarowała mnie kabaczkami (i nie tylko) urwanymi przy mnie z krzaczka. W domu mialam jeszcze pieczarki, pomidory i paprykę oraz kostkę sojową.
Na oliwie podmażyłam dwa ząbki czosnku z posiekaną młodą cebulką i... sporą ilością chili. Do tego skroiłam pieczarki, następnie paprykę i dodałam miękką kostkę sojową, wymoczoną w wodzie z sosem sojowym.
Po chwili dodałam jeszcze pokrojonego w kostkę kabaczka. Na koniec dodałam obrane ze skórki 3 pomidory - także pokrojone. Całosć obficie doprawiłam czerwoną czubricą i roztartymi w moździerzu ziarnami kolendry.
Efekt...
Eintopf został juz tylko pustym jednym garnkiem, a ja i mój cudowny gość rozkoszowałyśmy się smakiem lata.
Wczoraj pewna cudowna osoba obdarowała mnie kabaczkami (i nie tylko) urwanymi przy mnie z krzaczka. W domu mialam jeszcze pieczarki, pomidory i paprykę oraz kostkę sojową.
Na oliwie podmażyłam dwa ząbki czosnku z posiekaną młodą cebulką i... sporą ilością chili. Do tego skroiłam pieczarki, następnie paprykę i dodałam miękką kostkę sojową, wymoczoną w wodzie z sosem sojowym.
Po chwili dodałam jeszcze pokrojonego w kostkę kabaczka. Na koniec dodałam obrane ze skórki 3 pomidory - także pokrojone. Całosć obficie doprawiłam czerwoną czubricą i roztartymi w moździerzu ziarnami kolendry.
Efekt...
Eintopf został juz tylko pustym jednym garnkiem, a ja i mój cudowny gość rozkoszowałyśmy się smakiem lata.
niedziela, 21 grudnia 2014
Słońce do popicia
Zapewne w wielu domach na świątecznym stole znajdzie się kompot z suszu. O tej porze roku i przy suto zastawionym stole to idealny napój.
Ja w tym roku na święto Narodzin Słońca, czyli obchodzone przez nas Yule zrobiłam nieco inny kompot. Jak na święto Słońca przystało, jest to słoneczny napój.
Prócz suszu - morele, śliwki i daktyle dla słodyczy, dodałam pokrojone pomarańcze wraz ze skórką (lubię ich goryczkę), oraz pokrojone w grubą kostkę jabłka. Całość doprawiłam cynamonem, imbirem (świeży korzeń) oraz goździkami, kardamonem i gwiazdkami anyżu. Można dodać odrobinę cukru dla złagodzenia goryczki ze skórek pomarańczy.
Smak i aromat iście świąteczny. Smakowity na ciepło i na zimno.
Same owoce ugotowane też wybornie smakowały, a to co nie zjedzone wykorzystam potem na mus do ciasta. Póki co zamroziłam.
Ilość owoców u mnie na oko, ale na pewno były 2 jabłka i 3 pomarańcze oraz garść suszonych owoców.
Gotować trzeba na małym ogniu do miękkości owoców, a gdyby za dużo wody odparowało, można dolać i zagotować.
Ja w tym roku na święto Narodzin Słońca, czyli obchodzone przez nas Yule zrobiłam nieco inny kompot. Jak na święto Słońca przystało, jest to słoneczny napój.
Prócz suszu - morele, śliwki i daktyle dla słodyczy, dodałam pokrojone pomarańcze wraz ze skórką (lubię ich goryczkę), oraz pokrojone w grubą kostkę jabłka. Całość doprawiłam cynamonem, imbirem (świeży korzeń) oraz goździkami, kardamonem i gwiazdkami anyżu. Można dodać odrobinę cukru dla złagodzenia goryczki ze skórek pomarańczy.Smak i aromat iście świąteczny. Smakowity na ciepło i na zimno.
Same owoce ugotowane też wybornie smakowały, a to co nie zjedzone wykorzystam potem na mus do ciasta. Póki co zamroziłam.
Ilość owoców u mnie na oko, ale na pewno były 2 jabłka i 3 pomarańcze oraz garść suszonych owoców.
Gotować trzeba na małym ogniu do miękkości owoców, a gdyby za dużo wody odparowało, można dolać i zagotować.
piątek, 19 grudnia 2014
Niezły pasztet
Zrobił się u mnie niezły pasztet.
A jak?
Naszła mnie ochota na wegetariański pasztet. Poszperałam po necie za dobrym przepisem i... Zrobiłam po swojemu.
Ugotowałam po wcześniejszym namoczeniu ciecierzycę - pół opakowania. Do tego około litra bulionu warzywnego. Do gotowania wrzuciłam sporą garść suszonych grzybów. A pod koniec jeszcze garść czerwonej soczewicy.
A ponieważ w domu zostały tylko warzywa na patelnię to dodałam jeszcze opakowanie tych warzyw (u mnie z ziołami prowansalskimi).
Całość doprawiłam kuminem, czosnkiem, czubricą zieloną i kminkiem. Oczywiście sól i pieprz do smaku.
Razem z 3 jajkami i łyżeczką proszku do pieczenia zmiksowałam. Dodałam też spore trzy łyżki otrąb żytnich aby nieco zagęścić całą masę.
Dokładnie zmiksowany na gładką masę pasztet przełożyłam do foremek keksowych. Wyszły mi z tej ilości aż dwie, więc jedna trafi dziś do moich rodziców.
Piekłam całość w 180 stopniach Celcjusza około godzinę.
Jak widzicie u mnie jest to częste gotowanie na oko. Ale wychodzi.
Myślę, że taki pasztet można zrobić z tego co akurat w domu jest pod ręką.
Dziś zaczynam świętować, więc na moim stole pełnym światła ten pasztet znajdzie się na pewno obok bigosu, pasty fasolowej i ciasta makowo serowego. Niech już tylko Nowe Słońce nadejdzie.
Smacznego!
A jak?
Naszła mnie ochota na wegetariański pasztet. Poszperałam po necie za dobrym przepisem i... Zrobiłam po swojemu.
Ugotowałam po wcześniejszym namoczeniu ciecierzycę - pół opakowania. Do tego około litra bulionu warzywnego. Do gotowania wrzuciłam sporą garść suszonych grzybów. A pod koniec jeszcze garść czerwonej soczewicy.
A ponieważ w domu zostały tylko warzywa na patelnię to dodałam jeszcze opakowanie tych warzyw (u mnie z ziołami prowansalskimi).
Całość doprawiłam kuminem, czosnkiem, czubricą zieloną i kminkiem. Oczywiście sól i pieprz do smaku.
Razem z 3 jajkami i łyżeczką proszku do pieczenia zmiksowałam. Dodałam też spore trzy łyżki otrąb żytnich aby nieco zagęścić całą masę.
Dokładnie zmiksowany na gładką masę pasztet przełożyłam do foremek keksowych. Wyszły mi z tej ilości aż dwie, więc jedna trafi dziś do moich rodziców.
Piekłam całość w 180 stopniach Celcjusza około godzinę.
Jak widzicie u mnie jest to częste gotowanie na oko. Ale wychodzi.
Myślę, że taki pasztet można zrobić z tego co akurat w domu jest pod ręką.
Dziś zaczynam świętować, więc na moim stole pełnym światła ten pasztet znajdzie się na pewno obok bigosu, pasty fasolowej i ciasta makowo serowego. Niech już tylko Nowe Słońce nadejdzie.
Smacznego!
czwartek, 18 grudnia 2014
Curry pasta kanapkowa, pyszna i zdrowa
Naszło mnie dziś na kanapkę z pastą, tak dla odmiany. I po przestudiowaniu kilku przepisów znalezionych w sieci padło na wegetariańską pastę z białej fasoli.
Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała czegoś od siebie i od serca.
Podaję zatem mój sposób, bo w oryginale była tylko fasola, cebula i curry.
Składniki:
Puszka białej fasoli, albo szklanka namoczonej i ugotowanej do miękkości.
średnia cebula
łyżeczka curry
3 łyżki oleju
łyżeczka musztardy (u mnie była stołowa)
spora szczypta czerwonej czubricy
spora szczypta (ta od serca) chilli
Wykonanie
Fasolę odsączyć. Cebulę posiekać i podsmażyć na oleju aż się zeszkli. Pod koniec smażenia dodać przyprawy. Zmiksować wszystko wraz z musztardą na gładką pastę. Jeśli będzie za sucha to dodać można odrobinę oleju.
Podawać z chlebem zamiast masła.
Przyznam się, że zaraz chyba dorobię kolejna porcję bo wybornie smakuje. I wiem, że ten szybki, prosty specjał zagości u mnie na stałe.
Sami zobaczcie.
Życzę smacznego :)
czwartek, 4 grudnia 2014
Ryżowy specjał śniadaniowy
Za oknem coraz chłodniej, a i czasem trzeba szyby poskrobać. Zatem przyda się coś dodającego energię i rozgrzewającego.
Wczoraj przy programie Kuchnia Billa: Notting Hill znalazłam swoją śniadaniową inspirację. Zamiast jednak ryżowej potrawki na zielono, zrobiłam kolorową potrawkę.
Żeby rano było szybciej, jeszcze wieczorem namoczyłam ryż. Dzięki temu ugotował się szybko.
W czasie gdy ryż się gotował, zrobiłam sobie poranną kawę, a w moździerzu utarłam ziarna kminku i kolendry z kilkoma płatkami płatków chilli.
Na patelni poddusiłam sporą garść mieszanki warzyw z serii: "Warzywa na patelnię". U mnie były to papryka, brokuły, kukurydza, marchew i fasolka.
Do tego sos sojowy, posiekana zielona kolendra i posiekany jarmuż. Oraz starty na drobnych oczkach 1 cm korzenia imbiru. Plus przyprawy i sól dla podkreślenia wyrazistości smaku.
Na koniec dodałam ugotowany ryż.
Całość posypałam siekanym jarmużem i odrobiną startej skórki z limonki, co orzeźwiło smak i dodało mu cytrynowej nuty.
Porcja na małą miseczkę okazała się sycąca, a do tego mocno rozgrzewająca. Całość nie wymaga też nakładu czasu, bo przygotowanie tego śniadania trwało wszystkiego może 10 minut.
Życzę smacznego.
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Załóżmy, że to falafele
Czym są falafele wie pewnie każdy wegetarianin, ale to danie
smaczne i zdrowe dla każdego. Do tego sycące, choć delikatne.
Arabski فلافل czy hebrajski פלאפל to pochodzi falafel z Bliskiego Wschodu. I
jak o wszystko nie ma jednoznacznej zgody na to, kto pierwszy go stworzył. W
Izraelu uchodzi za jeden ze skarbów narodowej sztuki kulinarnej, ale to samo
mawiają w krajach arabskich.
Osobiście nie ma dla mnie znaczenia kto je wymyślił, ważne, że są i radują smakiem.
Falafele to kulki, lub kotleciki, zwykle smażone w głębokim oleju, a wykonane na bazie ciecierzycy, sezamu lub bobu, oraz czosnku i cebuli.
Osobiście nie ma dla mnie znaczenia kto je wymyślił, ważne, że są i radują smakiem.
Falafele to kulki, lub kotleciki, zwykle smażone w głębokim oleju, a wykonane na bazie ciecierzycy, sezamu lub bobu, oraz czosnku i cebuli.
Wariacji na temat falafeli jest wiele, a internet pełen jest przepisów na te
cudowne kotleciki. Zwykle w składzie prócz ciecierzcy, czosnku, cebuli i
sezamu, dominuje kolendra, pietruszka i kmin (albo kumin). Ale spotkałam
przepisy z kardamonem i cynamonem, które na pewno wypróbuję.
Zachciało mi się dziś smacznej a sycącej przekąski i padło na falafele. Poza
wczoraj ugotowaną ciecierzycę miałam w domu jeszcze ziarna kolendry, cebulę, czosnek
i… paprykę. Czemu nie. Niby ciecierzyca do falafeli powinna być tylko namoczona
przez dobę, ale kto zabroni użyć mi gotowanej?
Składniki
¾ opakowania ugotowanej ciecierzycy
1 średnia cebula
4 ząbki czosnku
1 papryka słodka
ziarna kolendry
łyżeczka spora kuminu
łyżeczka czubricy (a co, lubię)
sól i pieprz do smaku
Składniki
¾ opakowania ugotowanej ciecierzycy
1 średnia cebula
4 ząbki czosnku
1 papryka słodka
ziarna kolendry
łyżeczka spora kuminu
łyżeczka czubricy (a co, lubię)
sól i pieprz do smaku
Wszystko razem zmiksowałam blenderem na gładką masę.
Niestety pierwszy próbny falafel się rozpadał, więc dodałam jajko i dwie łyżki
mąki (ja dodałam gryczanej).Kotleciki smażyłam na nie aż tak głębokim oleju.
Efekt smakowy rewelacja. Dziecko jak nie lubi takich wynalazków, tak spaceruje co chwilę do kuchni i podjada.
Zamierzam je częściej gościć u siebie, część nawet zamroziłam na szybki obiad po pracy.
Następnym razem zamierzam podelektować się nimi z humusem lub sosem czosnkowo jogurtowym.
A teraz wracam do mojej jesienno rozgrzewającej herbaty w nowym kubeczku, który mnie zauroczył, więc wróciliśmy do domu razem. :)
poniedziałek, 1 września 2014
Wspomnienie lata na ostro i gorąco
Tak mnie dziś naszedł smak na rozgrzewającą i żółtą jak wspomnienie lata zupę z dyni. Tym razem zrobiłam na pełnym spontanie, bez przepisu.
I wyszła chyba najlepsza jaką jadłam.
Marchew - sztuk 3
Pietruszka korzeń sztuk jedna
ćwiartka korzenia selera,
kawałek pora
cebula opalona na ogniu
5 cm korzenia imbiru
małą chili świeżą
Kiedy warzywa były na pół miękkie dodałam garść czerwonej soczewicy. A gdy ta była miękka, kilka łyżek czerwonej fasoli, paprykę pokrojoną w kostkę, fasolkę zieloną dla kontrastu koloru
Na koniec dwie spore garście pokrojonej w kostkę dyni hokkaido.Pod koniec jeszcze ząbek czosnku starty na drobnej tarce.
Sól, pieprz do smaku plus ziarna kolendry, kumin mielony, a na koniec posypałam czarnuszką.
Tym razem nie miksowałam na zupę krem, więc mogłam się delektować smakami.
Po jednej miseczce tego specjału jestem syta jak po wielkim obiedzie. A smak wyborny.
niedziela, 19 stycznia 2014
Naleśnikowy kod paskowy
Przy porannym przeglądzie popularnego portalu społecznościowego natknęłam się na post znajomej, która dla swoich dzieci zrobiła Neleśniory w pasiory .Pomysł mi się spodobał, a ponieważ moje dziecię naleśniki uwielbia, więc od pomysłu do realizacji droga krótka.
A jeśli naleśniki, nawet te w paski, to obowiazkowo musi byc krem czekoladowy i serek, bo takie połączenie odkryte kilka lat temu u przyjaciółki, przypadło nam do gustu.
Kremu czekoladowego nie mialam ale od czego pomysły na zdowe slodycze?
Niedawno odkryty Krem Daktylowy smakowo zastępuje czekoladę. Namoczyłam więc garść daktyli i dla odmiany dziś dodałam suszone figi.
W tym czasie zrobiłam ciasto naleśnikowe, a jakże w paski.
Ciasto naleśnikowe:
2 jajka
około 1/2 do 3/4 szklanki mleka
2 szklanki mąki
kilka łyżek oleju (ja nie dodaję z uwagi na dietę)
Wszystko razem zmiksować na dość lekkie i lejące ciasto. Jeśli będzie za gęste można dodać gazowanej wody lub mleka.
Do osobnej miski odlałam trochę ciasta i dodałam 3 łyżki kakao oraz mleka aby była taka sama konsystencja ciasta jak jasnego.
Naleśniki w paski:
Naleśniki smażymy w tradycyjny sposób tyle, ze na wierzch wylewamy łyżką ciemne ciasto tworząc paski. Można na ciemne ciasto wylewać też jasne. Stronę z paskami smażymy nieco krócej niż dolną.
W zależności czy naleśniki zwijamy, czy składamy na trzy można robić różne wzory.
Efekt cieszy i oczy i kubki smakowe, więc polecam wypróbować, nie tylko dla dzieciaków.
środa, 15 stycznia 2014
Placuszki z kremem daktylowo bananowym
Dziś na wegetariańskiej grupie na facebooku dodano przepis na krem daktylowy. Nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowala tego smakołyku. I oczywiście dodalam coś od siebie, a konkretnie dodalam banana, bo w oryginalnym przepisie nie było. Wyszło z tego słodkie danie dla mamy i syna :) Podaję to według mojego wykonania.
Krem daktylowo bananowy
okolo 200 gram daktyli
jedna laska wanilii (przekroić i dokładnie zeskrobać nasiona)
3 łyżki kakao (bez cukru)
1 banan
Daktyle zalać wrzątkiem i odstawić na około godzinę. Można potem obrać z twardej skorki.
Obrane daktyle, miąższ wanilii, banan i kakao wrzucić to malaksera lub zmiksować na gładką mase blenderem.
Do tego zrobilam placuszki z jabłkiem, czyli tradycyjnie, jajko, trochę mąki, woda i odrobina proszku do pieczenia, roztrzepanaa na gladką masę, Powinna być dość gęsta ale nie gumowata. Do tego jedno jabłko starte na tarce o grubych oczkach.
Usmażone placuszki posmarowane daktylowym kremem smakowały wybornie. Mój syn, ktory lubi słodkie zjadl z apetytem twierdząc, że zdrowo może znaczyć słodko i smacznie, a ta opinia dla mnie jest bezcenna :)
Pozdrawiam i smacznego
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Placki warzywno fetowe
Ponieważ od jakiegoś czasu preferuję dietę w stylu wege, postanowiłam pobawić się w kuchni tym, co akurat mam. A miałam:Marchewkę,
Cebulę
Szpinak mrożony
ser feta
ziemniaki
pieczarki
czosnek
jajka
mąkę
Wszystko w ilości jak na zdjęciu plus jedna średnia cebula, a mąki dałam tak 3 czubate łyżki. I wrzuciłam odrobinę posiekane do rozdrabniacza.
Szpinak był zamrożony ale pięknie się rozdrobnił. Do tego przyprawę autorką na bazie ziół i soli, ale jak ktoś lubi można dać ostre lub łagodniejsze przyprawy według uznania.
Potem usmażylam jak tradycyjne placki ziemniaczane.
Synek nawet zjadł z apetytem tylko zanim z talerza nie zniknęło nie pisnęłam słowa o szpinaku :)
To dość smacznee urozmaicenie tradycyjnych placków, a dla marudzących czego to nie lubią dzieciaków, dobry sposób na przemycenie różnych warzyw.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















