niedziela, 21 grudnia 2014

Słońce do popicia

Zapewne w wielu domach na świątecznym stole znajdzie się kompot z suszu. O tej porze roku i przy suto zastawionym stole to idealny napój.
Ja w tym roku na święto Narodzin Słońca, czyli obchodzone przez nas Yule zrobiłam nieco inny kompot. Jak na święto Słońca przystało, jest to słoneczny napój.
Prócz suszu - morele, śliwki i daktyle dla słodyczy, dodałam pokrojone pomarańcze wraz ze skórką (lubię ich goryczkę), oraz pokrojone w grubą kostkę jabłka. Całość doprawiłam cynamonem, imbirem (świeży korzeń) oraz goździkami, kardamonem i gwiazdkami anyżu. Można dodać odrobinę cukru dla złagodzenia goryczki ze skórek pomarańczy.
Smak i aromat iście świąteczny. Smakowity na ciepło i na zimno.
Same owoce ugotowane też wybornie smakowały, a to co nie zjedzone wykorzystam potem na mus do ciasta. Póki co zamroziłam.
Ilość owoców u mnie na oko, ale na pewno były 2 jabłka i 3 pomarańcze oraz garść suszonych owoców.
Gotować trzeba na małym ogniu do miękkości owoców, a gdyby za dużo wody odparowało, można dolać i zagotować.


piątek, 19 grudnia 2014

Niezły pasztet

Zrobił się u mnie niezły pasztet.
A jak?
Naszła mnie ochota na wegetariański pasztet. Poszperałam po necie za dobrym przepisem i... Zrobiłam po swojemu.
Ugotowałam po wcześniejszym namoczeniu ciecierzycę - pół opakowania. Do tego około litra bulionu warzywnego. Do gotowania wrzuciłam sporą garść suszonych grzybów. A pod koniec jeszcze garść czerwonej soczewicy.
A ponieważ w domu zostały tylko warzywa na patelnię to dodałam jeszcze opakowanie tych warzyw (u mnie z ziołami prowansalskimi).
Całość doprawiłam kuminem, czosnkiem, czubricą zieloną i kminkiem. Oczywiście sól i pieprz do smaku.
Razem z 3 jajkami i łyżeczką proszku do pieczenia zmiksowałam. Dodałam też spore trzy łyżki otrąb żytnich aby nieco zagęścić całą masę.
Dokładnie zmiksowany na gładką masę pasztet przełożyłam do foremek keksowych. Wyszły mi z tej ilości aż dwie, więc jedna trafi dziś do moich rodziców.

Piekłam całość w 180 stopniach Celcjusza około godzinę.

Jak widzicie u mnie jest to częste gotowanie na oko. Ale wychodzi.
Myślę, że taki pasztet można zrobić z tego co akurat w domu jest pod ręką.
Dziś zaczynam świętować, więc na moim stole pełnym światła ten pasztet znajdzie się na pewno obok bigosu, pasty fasolowej i ciasta makowo serowego. Niech już tylko Nowe Słońce nadejdzie.
Smacznego!


czwartek, 18 grudnia 2014

Curry pasta kanapkowa, pyszna i zdrowa


Naszło mnie dziś na kanapkę z pastą, tak dla odmiany. I po przestudiowaniu kilku przepisów znalezionych w sieci padło na wegetariańską pastę z białej fasoli.
Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała czegoś od siebie i od serca.
Podaję zatem mój sposób, bo w oryginale była tylko fasola, cebula i curry.

Składniki:

Puszka białej fasoli, albo szklanka namoczonej i ugotowanej do miękkości.
średnia cebula
łyżeczka curry
3 łyżki oleju
łyżeczka musztardy (u mnie była stołowa)
spora szczypta czerwonej czubricy
spora szczypta (ta od serca) chilli

Wykonanie

Fasolę odsączyć. Cebulę posiekać i podsmażyć na oleju aż się zeszkli. Pod koniec smażenia dodać przyprawy. Zmiksować wszystko wraz z musztardą na gładką pastę. Jeśli będzie za sucha to dodać można odrobinę oleju.

Podawać z chlebem zamiast masła.

Przyznam się, że zaraz chyba dorobię kolejna porcję bo wybornie smakuje. I wiem, że ten szybki, prosty specjał zagości u mnie na stałe.
Sami zobaczcie.

Życzę smacznego :)


niedziela, 14 grudnia 2014

Szybka zupa krem z recyklingu :)


Co można zrobić z resztki sosu po pieczonym kurczaku oraz trzech różnych resztek warzyw na patelnię?
Zupę z recyklingu. Serio.
Dziś syn chciał na obiad pieczone udka z kurczaka. Jak zwykle zostało trochę aromatycznego sosu z tłuszczykiem pełnym przypraw. W zamrażarce kilka garści reszty mrożonych warzyw na patelnię, w trzech wariantach.  I mała garść soczewicy.
Wszystko razem wrzuciłam do garnka i ugotowałam do miękkości warzyw. Dodałam warzywna kostkę rosołową i po ugotowaniu zmiksowałam na krem.
Całość posypałam sezamem i dodałam łyżkę jogurtu greckiego, bo tyle miałam. A zupa wyszła cudowna i pożywnie sycąca.

piątek, 12 grudnia 2014

Makowo serowa rozkosz

Naszło mnie dziś na coś już świątecznego i z nutą pomarańczową. I zrobiłam ciasto serowo makowe. Wyszło pyszne a do tego cały dom pachnie pomarańczami i bakaliami.
Robi się szybko i prosto.

Na początek ciasto kruche. Pewnie każdy ma swój przepis na kruche ciasto. Ja polecam zajrzeć tutaj

Schłodzonym kruchym ciastem wykładamy spód dużej tortownicy. I wstawiamy ją jeszcze do lodówki.
W tym czasie przygotowujemy masę serową.

Składniki:
- schłodzone kruche ciasto
- puszka z gotową masą makową do ciasta
- nieco mniej niż pół wiaderka” sera na sernik (jakieś 300-350 gr)
- 5 jajek
- pół szklanki cukru
- budyń śmietankowy – opakowanie
- skórka starta z całej pomarańczy

Białka ubić na sztywno. Żółtka ubić na puszystą masę z cukrem. Dodać ser, budyń i skórkę pomarańczową i ubić razem. Na koniec dodać białka i delikatnie wymieszać.
Na kruche ciasto wyłożyć połowę masy makowej z puszki (można samemu robić, ale wtedy zdecydowanie więcej pracy nas czeka). Dokładnie rozsmarować na dnie. Na to delikatnie wylać masę serową.
I do piekarnika nagrzanego do 180-200 stopni Celcjusza.
Piec około godziny.
Można posypać cukrem pudrem, albo polać czekoladą :)


Smacznego.

czwartek, 4 grudnia 2014

Ryżowy specjał śniadaniowy


 Za oknem coraz chłodniej, a i czasem trzeba szyby poskrobać. Zatem przyda się coś dodającego energię i rozgrzewającego.
Wczoraj przy programie Kuchnia Billa: Notting Hill znalazłam swoją śniadaniową inspirację. Zamiast jednak ryżowej potrawki na zielono, zrobiłam kolorową potrawkę.

Żeby rano było szybciej, jeszcze wieczorem namoczyłam ryż. Dzięki temu ugotował się szybko.
W czasie gdy ryż się gotował, zrobiłam sobie poranną kawę, a w moździerzu utarłam ziarna kminku i kolendry z kilkoma płatkami płatków chilli.
Na patelni poddusiłam sporą garść mieszanki warzyw z serii: "Warzywa na patelnię". U mnie były to papryka, brokuły, kukurydza, marchew i fasolka.
Do tego sos sojowy, posiekana zielona kolendra i posiekany jarmuż. Oraz starty na drobnych oczkach 1 cm korzenia imbiru. Plus przyprawy i sól dla podkreślenia wyrazistości smaku.
Na koniec dodałam ugotowany ryż.
Całość posypałam siekanym jarmużem i odrobiną startej skórki z limonki, co orzeźwiło smak i dodało mu cytrynowej nuty.

Porcja na małą miseczkę okazała się sycąca, a do tego mocno rozgrzewająca. Całość nie wymaga też nakładu czasu, bo przygotowanie tego śniadania trwało wszystkiego może 10 minut.

Życzę smacznego.

wtorek, 2 grudnia 2014

Zamiast owsianki


Owsianka jest zdrowa, ale nie wszyscy ją lubią. Zawsze można jednak wzbogacić jej smak dodatkiem suszonych owoców czy przypraw. Albo zastąpić tradycyjną owsiankę kaszami.
Wczoraj w sieci znalazłam przepis na takie śniadanie z niepalonej kaszy gryczanej. Ponieważ akurat tej w domu nie miałam, przygotowałam na słodko kaszę pęczak.
Wieczorem dokładnie wypłukałam kaszę i namoczyłam ją w sporej ilości wody. Rano była już miękka, ale odrobinę ją podgotowałam. Dodałam w trakcie gotowania po 3 sztuki:
suszonych daktyli
suszonych śliwek
suszonych moreli
Oczywiście obowiązkowo cynamon bo lubię.
Gotowałam tylko tyle, by owoce zmiękły, czyli 5-7 minut.
Potem wszystko zmiksowałam blenderem, nie za dokładnie, bo chciałam rodzaj owsianki a nie mus czy budyń z kaszy :D
I to cała tajemnica, a smakuje wybornie.



Szybko, tanio, smacznie i co ważne zdrowo, więc takie kaszowe śniadania na pewno zagoszczą u mnie w menu kilka razy w tygodniu.
Jest to niewątpliwy zastrzyk witamin, minerałów i energii na chłodne dni.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Załóżmy, że to falafele



Czym są falafele wie pewnie każdy wegetarianin, ale to danie smaczne i zdrowe dla każdego. Do tego sycące, choć delikatne.
Arabski فلافل  czy hebrajski פלאפל to pochodzi falafel z Bliskiego Wschodu. I jak o wszystko nie ma jednoznacznej zgody na to, kto pierwszy go stworzył. W Izraelu uchodzi za jeden ze skarbów narodowej sztuki kulinarnej, ale to samo mawiają w krajach arabskich.
Osobiście nie ma dla mnie znaczenia kto je wymyślił, ważne, że są i radują smakiem.
Falafele to kulki, lub kotleciki, zwykle smażone w głębokim oleju, a wykonane na bazie ciecierzycy, sezamu lub bobu, oraz czosnku i cebuli. 


Wariacji na temat falafeli jest wiele, a internet pełen jest przepisów na te cudowne kotleciki. Zwykle w składzie prócz ciecierzcy, czosnku, cebuli i sezamu, dominuje kolendra, pietruszka i kmin (albo kumin). Ale spotkałam przepisy z kardamonem i cynamonem, które na pewno wypróbuję.
Zachciało mi się dziś smacznej a sycącej przekąski i padło na falafele. Poza wczoraj ugotowaną ciecierzycę miałam w domu jeszcze ziarna kolendry, cebulę, czosnek i… paprykę. Czemu nie. Niby ciecierzyca do falafeli powinna być tylko namoczona przez dobę, ale kto zabroni użyć mi gotowanej?


Składniki
¾ opakowania ugotowanej ciecierzycy
1 średnia cebula
4 ząbki czosnku
1 papryka słodka
ziarna kolendry
łyżeczka spora kuminu
łyżeczka czubricy (a co, lubię)
sól i pieprz do smaku

Wszystko razem zmiksowałam blenderem na gładką masę. Niestety pierwszy próbny falafel się rozpadał, więc dodałam jajko i dwie łyżki mąki (ja dodałam gryczanej).
Kotleciki smażyłam na nie aż tak głębokim oleju.
Efekt smakowy rewelacja. Dziecko jak nie lubi takich wynalazków, tak spaceruje co chwilę do kuchni i podjada.
Zamierzam je częściej gościć u siebie, część nawet zamroziłam na szybki obiad po pracy.
Następnym razem zamierzam podelektować się nimi z humusem lub sosem czosnkowo jogurtowym.

A teraz wracam do mojej jesienno rozgrzewającej herbaty w nowym kubeczku, który mnie zauroczył, więc wróciliśmy do domu razem. :)

 

sobota, 29 listopada 2014

BROWNIE Z KASZY JAGLANEJ


Mało znam osób, które nie kochają smaków czekolady w takiej czy innej formie. Mój syn i ja także kochamy czekoladowe wieczory, więc na dziś postanowiłam przygotować Brownie. Ale, że chcę przynajmniej stworzyć pozory przyzwoitości w diecie, Broni musi być zdrowe i odrobinę dietetyczne.
Legenda głosi, że nie da się zepsuć Brownie, bo ono samo w sobie jest nieudane. Podobno Mildred "Brownie" Schrumpf, jedna z ikon kulinarnego świata Ameryki, zapomniała kiedyś dodać proszku do pieczenia do klasycznego ciasta czekoladowego. Uratowała je jednak krojąc płaski placek na małe, czekoladowe cuda. I tak powstała baza dla wariacji wokół ciasta Brownie.
U mnie bazą dla Brownie jest dziś kasza jaglana.



Składniki:

pół szklanki kaszy jaglanej
szczypta soli
3 jajka
50 ml oleju
pół szklanki jogurtu naturalnego
pół szklanki cukru trzcinowego
pół szklanki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
garść orzechów (ja dałam nie solone ziemne bo miałam :D )

Kaszę gotujemy, a po wystudzeniu mieszamy z resztą składników. Następnie dokładnie miksujemy wszystko blenderem i wylewamy do formy
Pieczemy w 180 st c około 45-60 minut.

W domu pachnie czekoladowo i nieziemsko. A ciasto znika jeszcze ciepłe :D

czwartek, 9 października 2014

Zawijana pizza, czyli Stromboli


Stromboli to w zasadzie nic innego, jak pizza zawijana. Podaje się ją na gorąco, ale na zimno smakuje równie dobrze.
Podobno wymyślono ją w latach 50 w USA.
Jak było nie wiem, ale poszukam to opiszę. Mnie naszła ochota wypróbowania tego cudu. Wykorzystałam swój sprawdzony przepis na ciasto do pizzy. Użyłam podwójnej porcji składników na wielkie stromboli dla dwóch łasuchów :)


Skladniki:

15 gr drożdży świeżych lub 7 suchych
150 ml cieplej wody
pół łyżeczki cukru
250 gr mąki pszennej
1 łyżeczka soli
1 łyżka oliwy
 przyprawy do smaku, ja użyłam czybricy zielonej i czzsnku granulowanego

Wykonanie:

Drożdże wymieszać w 60 ml cieplej wody z odrobiną mąki i cukru. Zostawiamy na około 10-15 minut w ciepłym miejscu. Resztę składników wymieszać w misce, dodac drożdże i zagnieść ciasto na gładkie i elastyczne. To ciasto szybko się zagniata, więc nie jest pracochłonne.
Odstawić na 1-1,5 godziny w ciepłe miejsce by podwoiło objętość. Następnie Rozwałkować na placek grubosci około 3-5 mm
Wyłożyć nadzienie.

Nadzienie:

Dowolne jakie lubimy do pizzy. Ja dałam sos pomidorowy (mały przecier z odrobiną przypraw), posmarowałam nim ciasto. Na to lekko podsmażone z cebulką pieczarki i sporo sera żółtego, bo oboje bardzo lubimy. Plus drobno posiekanego ananasa i paprykę.

Ciasto zawijamy w roladę, brzegi można zalepić, tak by nadzienie nie wypłynęło. lekko nacięłam też górę. Na koniec posmarowałam rozbełtanym jajkiem
Całość piekłam 20-25 minut  (aż było dobrze zrumienione).

Pokroiłam w plastry szerokości 2-3 cm, jak się dało. Smakowało i na ciepło i jeszcze do śniadania zostało, bo na zimno okazało się równie pyszne jak na gorąco..

poniedziałek, 29 września 2014

Śniadanie Mistrzów według Szepczącej :)



Pamiętacie niby chlebki śniadaniowe? (Przepis tutaj: Niby chlebki)
Dziś przygotowałam je na słodko owocowo. Do mieszanki (tym razem z otrąb żytnich - 2 łyżki i płatków jaglanych - 2 łyżki) dodałam pokrojoną drobno figę, banana, starte na drobnych oczkach jabłko zamiast serka i kilka rodzynek oraz  pestki słonecznika oraz siemię lniane.

Wyszła pychotka, z łyżką jogurtu greckiego i odrobiną dżemu. Do tego sycące i zdrowe.

W sumie posiłek na pół dnia, bo z podanej ilości wyszły mi trzy tartaletki i dwie babeczki muffinkowe, więc owocowe niby chlebki zabiorę do pracy na drugie śniadanie.


niedziela, 21 września 2014

Czekoladowy przekładaniec drożdżowy



Na świętowanie jesiennego przesilenia zrobiłam placek drożdżowy z czekoladą, który rodzina pochłania w szybkim tempie. Robi się szybko, a jest smaczny. Można zamiast czekolady zrobić z cynamonem, serem, albo masą makową, ale syn chciał nutellowo na jesień :)

Składniki:

500 gr mąki
2 jajka
80 gr cukru
1 szklanka mleka
30 gr margaryny lub masła
30 gr świeżych drożdży
słoiczek kremu czekoladowego lub orzechowego

Wykonanie:

Margarynę roztopić i ostudzić.Drożdże rozpuścić w cieplym mleku z dwiema łyżeczkami cukru. Resztę cukru zmieszać z mąką. Dodać resztę składników i wymieszać dokładnie łyżką. Potem zagnieść ciasto. (Jeśli się mocno lepi to podsypać mąką).
Odstawić w ciepłe miejsce na około 60 minut

Potem rz jeszcze zagnieść lekko, podzielić na cztery części i każdą rozwałkować na okrągły placek.
Placek posmarować czekoladą (lub czym chcemy, np serem, masa makową, masą cynamonową), na to kolejny placek, ktory tez smarujemy czekoladą. Wierzchniego placka nie smarujemy. Na środku zaznaczamy (np małą szklanką) kółeczko, a następnie nacinamy na 8 lub 10 równych części, tak by nacięcie sięgało do zaznaczonego kółeczka. Każdy z powstałych trójkątów przekładańca przekręcamy dwa razy w rodzaj świderka.
Wierzch placka smarujemy jajkiem rozbełtanym z mlekiem.
Pieczemy w rozgrzanym wcześniej do 180 stopni piekarniku przez około 20 minut.

Przepis zapożyczyłam z tego bloga, tam też jest fotograficzna instrukcja. Ja swoje zawijasy robiłam jak popadnie, więc nie wyszły takie ładne jak w przepisie na poniższym blogu, ale zapewne równie smaczne :)

http://szczesliwakuchnia.blogspot.com/2013/11/zawijane-ciasto-drozdzowe-z-makiem.html

środa, 17 września 2014

Bułeczki kukurydziane

Dziś wyszperałam przepis na bułeczki kukurydziane. Ich zaletą jest nie tylko bezglutenowość ale i szybkośc i prostota z jaką się je robi.

Składniki:

1 i 1/3 szklanki mąki kukurydzianej
2 łyżeczki sody
2 jajka
150 ml jogurtu naturalnego
1 łyżka oleju
łyżeczka przypraw( ja dałam sól ziołową)
Można dodać słonecznik, sezam, pestki dyni

Wykonanie:

Wszystkie składniki wymieszać na gładką masę.Uformować cztery bułeczki i piec na blasze wyłożonej papierem w 200 st C około 20 minut.

Mnie sie wydawało, że ciasto jest zbyt rzadkie by formować z niego kulki, więc dodałam odrobinę mąki z amarantusa i odstawiłam masę na kilka minut. Dla łatwiejszego formowania dłonie zwilżyłam wodą. Wierzch bułek posypałam pestkami dyni.

Robi się je naprawdę szybko i wychodzą smaczne. Na kolację jak znalałl chrupiące i świeże

piątek, 12 września 2014

Domowy serek topiony smaczny i zdrowy

Ostatnio koleżanka wspomniała, ze zrobiła domowy ser topiony. Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała.
Przekopałam internet w poszukiwaniu przepisów i jak się przekonałam, baza jest identyczna, a smaki według uznania. A ser topiony robi się banalnie prosto.

0,5 kg twarogu (u mnie z racji diety chudy)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 żółtka
przyprawy do smaku.

Twaróg rozgnieść na jednolitą masę, zeby nie było za dużo grudek. To posypać łyżeczką sody i dokładnie wymieszać. Chwilę odczekać i dodać ulubione przyprawy. U mnie to ziarna czarnuszki, czosnek niedźwiedzi, sól, kolendra, pieprz, odrobina chili, czosnek granulowany i mieszanka ziołowa własnego autorstwa. Oraz kumin, w którym ostatnio się rozkochałam.
Dokładnie wymieszany ser z sodą i przyprawami należy powoli podgrzewac w kipieli wodnej lub na małym ogniu. Ja podgrzewałam w rondelku z nieprzywierajacym dnem.
Cały czas trzeba mieszać. Ale robi się szybko. Pod koniec gdy cała masa była już roztopiona i gładka, dodałam dwa żółtka i mieszając trzepaczką chwilę jeszcze podgrzewałam. Na koniec przelałam do szklanego naczynia.
Po wystygnięciu można smarować nim chlebek.
Serek znika błyskawicznie, taki jest pyszny :D



niedziela, 7 września 2014

Niby chlebki śniadaniowe

Śniadanie mistrzów :)
Ostatnimi czasy szukałam alternatywy dla chleba. Nic nie poradzę na to, ze uwielbiam wszelkie kanapki, a to jak wiemy odchudzaniu nie służy. Przerobiłam już placki i placuszki, naleśniki i inne propozycje, nawet sięgając po mąki bezglutenowe, czyli amarantusową, ryżową, sojową, i inne. Ale to wszystko choć smaczne i zdrowe to jednak nie zastępuje smaku chleba. Aż do teraz.
Wczoraj koleżanka zdradziła mi przepis na niby chlebki. Smaczne, zdrowe, w smaku pieczywowe :)
Przepis bazowy pochodzi, z diety Ducan, a konkretnie z przepisu na otrębowe placuszki.
Składniki


1 jajko
3 łyżki otrąb (można mieszać różne otręby, ja dałam żytnie i owsiane)
1 łyżka serka homogenizowanego śmietankowego (można dać serek wiejski)


od siebie, za radą znajomej, dodalam odrobinę proszku do pieczenia.


Do dmaku zioła i przyprawy, jak kto lubi. Ja dodałam czarnuszkę, majeranek, sol, piepprz, paprykę słodką, ale w planach mam wersję do słodkich chlebków z miodem lub z dżemem, także imbir i cynamon z kardamonem.



Wykonanie:

Wszystkie składniki dobrze  wymieszać i na chwile odstawić by płatki spęczniały. W tym czasie nagrzac opiekacz do tostów. Ja posmarowałam nieco olejem kokosowym.
Następnie nałożyć na rozgrzana powierzchnię do opiekania tostów po solidnej łyżce i zamknąć. Piec 5-7 minut.


Powstałe chlebki ( u mnie to trójkąciki) po wystudzeniu można przekroić na pół. Śniadanie naprawdę szybkie, smaczne, zdrowe i z powodzeniem zastąpiło smak pieczywa. Na zimno także bardzo smaczne, więc jutro na drugie śniadanie jak znalazł :)


Przepis można zastosować także do usmażenia placuszków podawanych np z jogurtem lub owocami, albo z fetą na pikantno. Ale chyba wolę lżejszą wersję niby



chlebków na kanapki :)

Niby chlebek po przekrojeniu

poniedziałek, 1 września 2014

Wspomnienie lata na ostro i gorąco

Tak mnie dziś naszedł smak na rozgrzewającą i żółtą jak wspomnienie lata zupę z dyni.
Tym razem zrobiłam na pełnym spontanie, bez przepisu.
I wyszła chyba najlepsza jaką jadłam.

Marchew - sztuk 3
Pietruszka korzeń sztuk jedna
ćwiartka korzenia selera,
kawałek pora
cebula opalona na ogniu
5 cm korzenia imbiru
małą chili świeżą

Kiedy warzywa były na pół miękkie dodałam garść czerwonej soczewicy. A gdy ta była miękka, kilka łyżek czerwonej fasoli, paprykę pokrojoną w kostkę, fasolkę zieloną dla kontrastu koloru
Na koniec dwie spore garście pokrojonej w kostkę dyni hokkaido.Pod koniec jeszcze ząbek czosnku starty na drobnej tarce.
Sól, pieprz do smaku plus ziarna kolendry, kumin mielony, a na koniec posypałam czarnuszką.
Tym razem nie miksowałam na zupę krem, więc mogłam się delektować smakami.

Po jednej miseczce tego specjału jestem syta jak po wielkim obiedzie. A smak wyborny.



piątek, 29 sierpnia 2014

Rozkoszny zapach uwodzenia, czyli o kardamonie słów kilka.



Kardamon większości osób kojarzy się chyba głównie z przyprawą do kawy. Był czas, gdy i ja nazwę łączyłam z kawą, ale nic więcej. `Do czasu, gdy dostałam w prezencie paczuszkę nasion kardamonu. Po jej otwarciu dałam się uwieść zapachowi tej egzotycznej przyprawy i w tym uwiedzeniu trwam do dziś.
Korzenny, słodki, a jednocześnie ostry i orzeźwiający zapach z nutą kamfory, naprawdę potrafi pobudzać zmysły, toteż nic dziwnego, że od wieków uważa się go za doskonały afrodyzjak, stosowany także w formie olejków do masażu.
Ale po kolei. Zacznijmy od tego, skąd się wziął i czym jest ten uwodziciel.
Kardamon to gatunek bylin z rodziny imbirowatych. Rośnie w krajach tropikalnych, głównie w Indiach, ale też na Cejlonie i w Chinach. Ostatnio również w Ameryce Środkowej, gdzie został przeniesiony i dobrze się zaaklimatyzował.
Głównym surowcem są owoce zawierające nasiona będące po szafranie najdroższą przyprawą na świecie. Nie bez powodu nazywa się go królem przypraw.
Znany był już w starożytności. Egipcjanie, Grecy i Rzymianie wykorzystywali go do pachnideł i perfum. Ale też do odkażania i odświeżania jamy ustnej, gdyż kardamon ma właściwości antyseptyczne.
Obecnie wykorzystuje się go głównie w celach kulinarnych.
Aromatyczne nasiona skrywają się w niedużych strąkach (od 5 do 20 mm) i w tej formie najlepiej jest je kupować, gdyż na długo zachowują swój smak i aromat. Na rynku można również kupić mielony kardamon, ale ten szybko traci zapach.
Osobiście zawsze mam pod ręką te w małych strąkach i przed podaniem ucieram nasiona w moździerzu.
Ta aromatyczna przyprawa jest składnikiem wielu mieszanek, w tym Garam Masali, idealnie też pasuje do wschodnich potraw i do wszelkich deserów. Trzeba jednak uważać z ilością, bo kardamon swoim aromatem potrafi przyćmić wszystkie inne zapachy i samki. Chyba, ze ktoś jest nim urzeczony tak jak ja, to wówczas można pozwolić sobie na kardamonowe szaleństwo.
Kardamon jest bardzo często stosowany w azjatyckiej kuchni do wielu potraw, zarówno tych słodkich, jak i przyrządzanych na ostro. Jest nieodłączny do dań typu pilaw czy curry, oraz do marynat. Natomiast u nas bardziej znany i kojarzony z wypiekami i deserami. Oraz oczywiście z kawą i herbatą, którym nadaje wyrazistość oraz wzmacnia działanie pobudzające.
Od kiedy dałam się uwieść temu aromatycznemu poecie, jest on stale obecny w moim domu. Kawa a nawet herbata bez niego jest bez wyrazu. Ale gdy dodać nawet niewielką szczyptę staje się poezją smaku i można poczuć się niczym w reklamie.
Poniżej podam kilka moich sposób na zastosowanie kardamonu. Powiem tylko, że dodaję go do ciast, ciasteczek, napojów, a także do dań z warzyw.
Warto go stosować także z uwagi na zdrowotne właściwości. Jest on bowiem skutecznym lekiem na wszelkie niestrawności. Ma też działanie antyseptyczne i odświeżające. Indyjska sztuka medyczna Ayurveda zaleca go na dolegliwości gastryczne, wzdęcia i gazy, ale też stosuje go przy atakach astmach, w zapaleniu oskrzeli, w kamicy nerkowej, na pobudzenie apetytu, oraz w ogólnym osłabieniu organizmu. Z kolei Chińczycy wykorzystują go jako lek wzmacniający oraz w problemach dróg moczowych. Łagodzi oraz nieco neutralizuje zapach czosnku, więc często podaje się go wspólnie.
Jako ciekawostkę wspomnę, ze w latach 60 ubiegłego wieku, naukowcy przeprowadzili badania nad tą przyprawą i potwierdzili jego skuteczność w leczeniu gazów i wzdęć, a także w łagodzeniu kolek i skurczów, gdyż olejki zawarte w nasionach maja właściwości antykonwulsyjne. Napar z 1 łyżeczki świeżo zmielonych nasion należy pić po 3 razy dziennie aby złagodzić dolegliwości trawienne,  a przy braku apetytu popijać pół godziny przed posiłkiem.
Wiele osób stosuje go do wybielania zębów, a niektórzy noszą ze sobą małe ziarenka i zagryzają niczym tic taki. Na długo zachowują świeży oddech i mają przyjemny smak w ustach.
Można rozgniecione strączki wrzucić też do puszki z cukrem, podobnie jak laski wanilii  i cynamonu (lub resztki wanilii) i uzyskać aromatyzowany cukier, do ciast.
Ja dodaję go też do kruchych ciasteczek i koktajli mlecznych.
Polecam wprowadzić go na stałe do swojej kuchni i nie zrażać się ceną. Wystarcza na bardzo długo, więc ostatecznie wcale nie okazuje się taki drogi.
A o to kilka pomysłów na wykorzystanie kardamonu. Mam nadzieję, że podzielicie się też swoimi.

GARAM MASLA – czyli gorąca mieszanka, przyprawa nieodzowna do azjatyckiej kuchni, a nie tak znowu łatwo u nas dostępna.

Składniki:
3 łyżki nasion kardamonu (wyłuskane ze strąków)
3 laski cynamonu długości 9-10 cm (pokruszonego)
1 łyżka goździków
¼ szklanki ziaren pieprzu (najlepiej czarnego)
¼ szklanki kminu indyjskiego (rzymskiego) – jeśli mamy polski to trzeba zmniejszyć ilość by nie przyćmił pozostałych składników
½ szklanki nasion kolendry

Wykonanie:
Wszystkie składnik uprażyć przez 2-3 minuty na gorącej i suchej patelni, cały czas lekko mieszając lub potrząsając patelnią. Po ostudzeniu zmielić w młynku na drobną przyprawę. Przełożyć do słoiczka i dodawać do potraw.

Jesienna zupa dyniowa na ostro

Składniki:
około 2,5 litra pokrojonej w kostkę dyni
łyżeczka zmielonego kardamonu
2 cm świeżego korzenia imbiru
jedno małe chili – lub mniej jeśli ktoś nie lubi zbyt ostrego
puszka mleka kokosowego
szklanka bulionu warzywnego ale w wersji nie wege może być tradycyjny.
1-2 średnie marchewki
3 łyżki czerwonej lub żółtej soczewicy
1-2 ząbki czosnku
pieprz i sól do smaku
można dodać inne zioła i przyprawy, np. posiekaną natkę pietruszki lub świeżą kolendrę albo jarmuż.

Marchewkę i soczewicę ugotować do miękkości. Dynię dodać nieco później i poddusić do miękkości w wraz z imbirem i chili. Na koniec dodać zmiażdżony ząbek czosnku, przyprawy oraz mleko kokosowe. Całość zmiksować blenderem na gładką masę. Podawać posypane posiekanymi ziołami lub sezamem.

Warzywne curry z ryżem i nutą kardamonu

Do tej potrawy można dobrać warzywa według uznania, ja podaję to, co zwykle u mnie się pojawia. W zależności od ilości smakoszy ilość zwiększyć.

Składniki:

1 mała cukinia zielona (czasem robię z dynią lub kabaczkiem)
1 średnia cebula
1 czerwona papryka
1 mała puszka kukurydzy
3 plasterki ananasa z puszki
niewielka garstka mrożonego groszku zielonego dla kontrastu kolorów
1-2 ząbki czosnku
1 łyżka curry
łyżeczka utartych nasion kardamonu
½ szklanki wody
1/3 szklanki słodkiej śmietanki kremówki, opcjonalnie może być mleko kokosowe

Warzywa i przyprawy podsmażyć na łyżce oleju (polecam kokosowy), następnie podlać wodą i dusić na małym ogniu pod przykryciem aż warzywa zmiękną, ale nie rozpadną się. Pod koniec delikatnie rozprowadzić śmietankę. Powinna utworzyć aksamitny sos. Chwilę jeszcze dusić aby całość nieco zgęstniała.

Ugotować ryż na sypko. W trakcie gotowania można dodać łyżeczkę curry a wówczas ryż nabierze żółtej barwy. Ja oczywiście dodaję też Garam masalę lub sam kardamon.
Na ugotowany ryż nakładać warzywne curry. W opcji nie wegetariańskiej do warzyw warto dodać pokrojoną w kostkę pierś z kurczaka.
Poetycka kawa z kardamonem

Oczywiście klasyką jest kawa plus kilka ziaren kardamonu. Ja jednak swoją kawę zaparzam jeszcze z innymi dodatkami.
Na kubek kawy dodaję szczyptę cynamonu i ziarna z jednego strączka kardamonu (utartego świeżo w moździerzu). Do tego 1-3 płatki suszonego chili i 1 goździk i cienki plaster imbiru. Chwilę przytrzymuję w kuku pod przykryciem (albo zostawiam razem w dzbanku w ekspresie do kawy) tak by przyprawy zmieszały się z kawą i nasączyły ją swoim aromatem. Piję bez cukry lub z odrobiną miodu.
Podobny zestaw przypraw stosuję do herbat, także ziolowych, ale do nich czasem dodaję jeszcze cytrynę i miód.
Słodki ryż z jabłkami.
Idealna potrawa na wspomaganie naszej gospodarki oraz na szybkie, zdrowe i sycące danie. Tradycyjny ryż ugotowany na słodko z odrobiną kardamonu i cynamonu oraz szczyptą kurkumy, nada tej potrawie orientalny charakter. Jabłka (najlepiej kwaskowe by zrównoważyły słodki ryż) należy lekko poddusić wraz z cynamonem i kardamonem, a gdy nie ma w domu dzieci to i z tartym imbirem oraz szczyptą chili. Dla dzieci ten wariant może być zbyt ostry.
Do tego robię sos z słodkiej śmietanki z miodem i kardamonem, podgrzanej by zgęstniała.
Jabłka podane na takim ryżu i polane takim sosem są wyborne o każdej porze dnia. I oczywiście nocy, bo zajadane przy blasku świec w aromacie kardamonu, pobudzają nie tylko zmysł smaku.



 

środa, 27 sierpnia 2014

Kokilka czyli zapiekanka w muszelce

Kokilka to nazwa małego naczynia do zapiekania potraw. Wywodzi się od słowa skorupka i muszla.
Najczęsciej podaje się w niej zapiekane jajka w różnych postaciach, ale można też piec w niej suflety, albo małe słodkie pyszności.
Ja dziś zrobiłam zapiekankę na chlebie tostowym.

Kokilke posmarowałam aromatyzowaną (własnej roboty) oliwą z czosnkiem i chili, na to kromke chleba tostowego. Do tego podsmażone wcześniej pieczarki, pokrojona w kostkę czerwona papryka, starty ser i na całość jajko wybełtane z serem. Wierzch posypany startym serem żółtym. Piekłam jakieś 15 minut w 180 stopniach. Dość sycące to jest
o takiego dania można dodać co się lubi, wędlinę, kurczaka, pomidorki, mozarellę, zioła, kabaczka, wszystko na co mamy ochotę.



Jesień idzie, czas na jabłkowe poezje




Od jakiegoś czasu „poluję” na foremki do tartaletek. Niestety ciężko cokolwiek u nas kupić, a na Internecie, te, które mnie urzekły, chwilowo przekraczają możliwości budżetowe. Ale nie ma to, jak cierpliwość, i dziś stałam się posiadaczką 3 foremek może nie zupełnie tartaletkowych ale nadających się do pyszności z tartą w tle.
Ponieważ o tej porze roku, nie tylko z uwagi na wspieranie rodzimej gospodarki, uwielbiam wszystko co z jabłkami się wiąże, postanowiłam upiec jabłkowe pyszności.
Do przepisu wykorzystałam ciasto nie całkiem kruche oraz masę znalezioną na Internecie.

Tartaletki z jabłkami i musem migdałowym

Ciasto nie całkiem kruche:
300 gram mąki
szczypta soli
175 gram cukru
225 gram masła lub margaryny
100 gram mielonych migdałów
cynamon i imbir z kardamonem do smaku.
można dać
 pół łyżeczki proszku do pieczenia
Suche składniki połączyć i wymieszać, dodać posiekane masło i zagnieść jak kruche ciasto. Owinąć folią spożywczą i schłodzić w lodówce.
Ciasto można przechowywać w zamrażarce.

Masa migdałowa:
100 gram mielonych migdałów
3-4 łyżki cukru (ja daję brązowy, albo 2 łyżki miodu)
2 jajka

Wszystko zmiksować na jednolitą masę

Foremki do tartaletek lub te do muf inek wsmarować tłuszczem i posypać mąką. Ciasto rozwałkować i wykroić krążki (około 3 mm grubości). Docisnąć w foremkach. Na to położyć starte na grubych oczkach jabłka. U mnie wyszła 1-1,5 łyżki stołowej tartych jabłek.
Na wierzch 1-2 łyżki stołowej masy migdałowej.
Całość piec w wcześniej rozgrzanym do 180 stopni Celcjusza piekarniku, około 15 minut.
Po wystudzeniu można posypać cukrem lub polać czekoladą. Ja posypałam też kardamonem.


Poezja smaku i aromatu. 

Życzę smacznego :)





niedziela, 2 lutego 2014

Zakwas na chleb

Gdy myślę o smakach z dzieciństwa, wspominam chleb na zakwasie. Taki swojski i prawdziwy.
Postanowiłam zrobić zakwas i na nim piec chleb domowy.
Przepis na zakwas znalazłam na stronie: Moja Piekarnia.

Zgodnie z przepisem potrzebne są trzy rzeczy:
Mąka
Woda
Czas :)


Do wysokiego, kamiennego naczynia wsypałam 50 gr mąki i tyle samo wody. Wystarczy zamieszać, przykryć czystą ściereczką lub ręcznikiem papierowym i odstawić w ciepłe miejsce.
czynność powtarzamy co 24 godziny dosypując mąkę i dolewając wodę.
Ten proces powtarzamy kolejne 5 dni, od czasu do czasu mieszając zakwas.

I to wszystko.

Taki zakwas możemy przechowywać w lodówce, a przed pieczeniem chleba wyjąć i dokarmić trochę. Im starszy tym chleb smaczniejszy :)

A poniżej kilka zdjęć mojego zakwasu  :)



sobota, 1 lutego 2014

Zielono mi, czyli na półmetku do Wiosny

Dziś dzień szczególny bo to połowa Zimy i półmetek do Wiosny. Poganie (w każdym razie wielu z nich) dziś ma swoje święto. Różnie się je nazywa. Najbardziej znane jest pod nazwą Imbolc i jest związane z Celtycką boginią Brigit.Według tradycji to czas oczyszczania, odnowy, budzenia się do życia. A jako, że Brygida oraz inne Boginie pogańskich tradycji związane są bardziej z wiosną niż z zimą, to i my świętujemy dziś na zielono. A jak na zielono, to nie mogło zabraknąc szpinaku.
Przyznam, że szpinak z fetą, "chodził" za mną od dłuższego czasu i dziś "dopadł" mnie na maksa.
Szperając za jakimś prostym i smacznym przepisem, trafiłam na kilka ciekawych zapiekanek. Trochę poczytalam, trochę poszperalam w lodówce i zrobiłam na oko po swojemu. Tak jak lubię, w zdecydowanym i wyrazistym smaku.

Zapiekanka ze szpinakiem i fetą

400 gram mrożonego szpinaku (jedna torebka mrożonki)
jeden serek feta, albo serek kanapkowy
4 ząbki czosnku4 średnie ziemniaki
1 cebula
natka pietruszki
szczypiorek
mały kubek śmietany lub jogurtu naturalnego dla odchudzających się :D
garść startego żółtego sera
łyżka oliwy lub oleju (może być łyżka masła)
sól i pieprz do smaku oraz przyprawy, ja dodałam kolendrę utłuczoną w moździerzu i odrobinę ziół prowansalskich.

Szpinak wrzucić na patelnię lub do większego rondla i często mieszając odparować nadmiar wody. Do zapiekanki powinien mieć raczej gęstą konsystencję. Do szpinaku wrzuciłam poszatkowaną cebulę i wyciśnięte trzy ząbki czosnku. Pod koniec jeszcze dodałam do szpinakowej masy poszatkowaną pietruszkę i starty na tarce o grubych oczkach ser feta (kupuję ten w kartoniku). Całość doprawiłam przyprawami.
Jogurt (lub śmietanę) dokładnie wymieszałam z startym serem żółtym, wyciśniętym ząbkiem czosnku i odrobiną przypraw do smaku. Nie za dużo, bo masa szpinakowa była już dobrze doprawiona.
Wcześniej ugotowałam w całości 4 średnie ziemniaki. Powinny być ugotowane na pół twardo, bo potem jeszcze się dopieką. Ziemniaki pokroiłam w nie za grube nie za cienkie plastry. Ułożyłam je na dnie foremki. Na nie wyłożyłam szpinakowy farsz. Przykrylam cieniutką warstwą sosu serowo jogurtowego. Na to drugą warstwę pokrojonych ziemniaków i całość zalałam resztą sosu. Na wierzch sypnęłam posiekany szczypiorek.

Zapiekanka powędrowała na jakieś 25-30 minut do piekarnika, nagrzanego do 180 stopni C.
Po wyjęciu chwilę postała, aby lepiej się ją kroiło, a potem....
Potem to już była poezja smaków i aromatów. Szczęściem zrobiłam jej dość, by zostało na świąteczną kolację i niedzielne śniadanie :)
To ostatnie, można podać z jajkiem na miękko lub sadzonym. A do tego sok pomarańczowy.

Smacznego, a tym co dziś świętują, wiele światła i ciepła życzę.


Szepcząca





niedziela, 19 stycznia 2014

Naleśnikowy kod paskowy

Przy porannym przeglądzie popularnego portalu społecznościowego natknęłam się na post znajomej, która dla swoich dzieci zrobiła Neleśniory w pasiory .
Pomysł mi się spodobał, a ponieważ moje dziecię naleśniki uwielbia, więc od pomysłu do realizacji droga krótka.
A jeśli naleśniki, nawet te w paski, to obowiazkowo musi byc krem czekoladowy i serek, bo takie połączenie odkryte kilka lat temu u przyjaciółki, przypadło nam do gustu.
Kremu czekoladowego nie mialam ale od czego pomysły na zdowe slodycze?

Niedawno odkryty Krem Daktylowy smakowo zastępuje czekoladę. Namoczyłam więc garść daktyli i dla odmiany dziś dodałam suszone figi.
W tym czasie zrobiłam ciasto naleśnikowe, a jakże w paski.

Ciasto naleśnikowe:

2 jajka
około 1/2 do 3/4 szklanki mleka
2 szklanki mąki
kilka łyżek oleju (ja nie dodaję z uwagi na dietę)

Wszystko razem zmiksować na dość lekkie i lejące ciasto. Jeśli będzie za gęste można dodać gazowanej wody lub mleka.

Do osobnej miski odlałam trochę ciasta i dodałam 3 łyżki kakao oraz mleka aby była taka sama konsystencja ciasta jak jasnego.

Naleśniki w paski:

Naleśniki smażymy w tradycyjny sposób tyle, ze na wierzch wylewamy łyżką ciemne ciasto tworząc paski. Można na ciemne ciasto wylewać też  jasne. Stronę z paskami smażymy nieco krócej niż dolną.
W zależności czy naleśniki zwijamy, czy składamy na trzy można robić różne wzory.

Efekt cieszy i oczy i kubki smakowe, więc polecam wypróbować, nie tylko dla dzieciaków.

Smacznego






środa, 15 stycznia 2014

Placuszki z kremem daktylowo bananowym

Dziś na wegetariańskiej grupie na facebooku dodano przepis na krem daktylowy. Nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowala tego smakołyku. I oczywiście dodalam coś od siebie, a konkretnie dodalam banana, bo w oryginalnym przepisie nie było.

Wyszło z tego słodkie danie dla mamy i syna :) Podaję to według mojego wykonania.


Krem daktylowo bananowy


okolo 200 gram daktyli
jedna laska wanilii (przekroić i dokładnie zeskrobać nasiona)
3 łyżki kakao (bez cukru)
1 banan



Daktyle zalać wrzątkiem i odstawić na około godzinę. Można potem obrać z twardej skorki.
Obrane daktyle, miąższ wanilii, banan i kakao wrzucić to malaksera lub zmiksować na gładką mase blenderem.



Do tego zrobilam placuszki z jabłkiem, czyli tradycyjnie, jajko, trochę mąki, woda i odrobina proszku do pieczenia, roztrzepanaa na gladką masę, Powinna być dość gęsta ale nie gumowata. Do tego jedno jabłko starte na tarce o grubych oczkach.
Usmażone placuszki posmarowane daktylowym kremem smakowały wybornie. Mój syn, ktory lubi słodkie zjadl z apetytem twierdząc, że zdrowo może znaczyć słodko i smacznie, a ta opinia dla mnie jest bezcenna :)

Pozdrawiam i smacznego